wtorek, 8 maja 2012

IMAGINE # 7 LIAM

Dla dwóch moich directionerek, dla zniecierpliwionej  , która wreszcie doczekała się imagina z Liamem, oraz dla  , za trzymanie za mnie kciuków na maturze, oraz za moje uwielbienie dla jej wymyślnego loginu.



Cześć wam moi kochani. Maturki póki co idą mi bardzo dobrze, więc w geście zadowolenia postanowiłam napisać imagina o Liamie. Coś nowego, jeszcze o nim nic praktycznie na moim blogu nie było, więc trzeba się zrehabilitować.
Liczę na to, że pamiętacie o naszej umowie CZYTASZ = KOMENTUJESZ. Im więcej komentarzy, tym prędzej będą się pojawiać nowe imaginy. Bardzo prosty system moje małe leniuszki :)
xx Directioners
NIE WYBACZĘ WAM, JAK NIE WŁĄCZYCIE TEGO NA CZAS CZYTANIA :
http://www.youtube.com/watch?v=tDavvMpbzpQ

Rodzinne kolacje od zawsze były dla Ciebie czasem odrętwienia, sztuczności a jednak mijały dość miękko, owładnięte przyzwyczajeniem, gdzie każdy przynależał do Siebie w pewien sposób i oddziałowywał na drugiego człowieka dozą personalnych uczuć. Siedziałaś dość sztywno, grzebiąc srebrnym zdobionym widelcem w łososiu, starając się wydobyć z niego ości. Starałaś się brać każdy kęs delikatnie, by nie pozostawić na sztućcu śladu szminki z Twoich pełnych ust. Spojrzałaś na drugi koniec stołu, zwyczajnie, spod kanwy swoich gęstych czarnych rzęs i przyglądałaś się jak syn kolejnego męża Twojej ciotki w milczeniu i dziwnym paraliżu je swoją porcję. Tydzień mijał za tygodniem, wlekł się, ociągał, czołgał wręcz a każda kolejna rodzinna niedziela napawała Cię pewną niepewnością, podnieceniem. Niedoczekaniem. Nie zdarzało Ci się tak gorliwie rozwlekać swój czas przy stole, by móc po prostu na niego popatrzeć i podziwiać jego skamieniałą, wręcz marmurową sylwetkę. Mijały tygodnie, a wy wciąż nie zamieniliście słowa, chociaż każdego tygodnia spoglądaliście na Siebie sztywno, poważnie, a zarazem z wyrazem żarliwej ciekawości. Każdego kolejnego późnego popołudnia, po skończonym obiedzie, po prostu wychodził, zarzucając na swoje barczyste ramiona z lekka wytartą skórzaną kurtkę. Zdawał się być osłonięty nieprzenikliwym azylem, jego oczy koloru miodowego brązu, szkliły się i wrzały jak gorąca lawa. Uśmiechał się często, owiewając swoją osobę odrobiną wesołości, za każdym razem gdy odsłaniał zęby w szerokim uśmiechu, jego oczy lekko się przymykały, a policzki nabierały pełnego wyrazu. Także  się wówczas uśmiechałaś i zagryzałaś wargę, uporczywie, prawie, że do krwi. Każdego tygodnia coraz bardziej doskwierało Ci zniecierpliwienie, niedowierzanie,  mrowiące i paraliżujące myśli i ciało. Wtem spojrzał na Ciebie, przykładając jednocześnie do ust kryształowy kieliszek z czerwonym, wytrawnym winem. Chateau Vermeil.  Pierwszy raz, spojrzał na Ciebie tak przenikliwie, odsłaniając przed Tobą swoje delikatne, a zarazem wyraźnie zaznaczające się rysy żuchwy i szczęki. Upiłaś także łyk i poczułaś słodki rozpływający się zapach lukrecji i jeżyn. Przymknęłaś na sekundę oczy, chłonąc cierpki zapach, a on wciąż przyglądał się gorliwie Twoim czerwonym, nabrzmiałym wargom, a na jego pełnych ustach błąkał się niepewny uśmiech. Empiryzm. Nuta doświadczenia sensualnego, obecnie zamknięta w drobnym łyku średniej klasy czerwonego wina, młodego, cierpkiego a zarazem aromatyzowanego pewną słodyczą. Zerwałaś się z krzesła i z niewiadomych przyczyn wciąż posługując się prowokacją, spoglądałaś zdecydowanie w jego oczy, płonące. Przejechał swoje ciemne blond włosy dłonią, i odkładając białą sztywną chusteczkę, dźwignął się także, bezszelestnie, podszedł do Ciebie. Biło od niego dziwne ciepło, jego oddech powalał ciężką mdlącą słodyczą, chociaż nic nie mówił, smakował Ci jak marcepanowe sycylijskie Pellegrino Cremowo. Oplótł delikatnie palce wokół Twojego nadgarstka i pociągnął Cię za sobą, tuszując właściwy fakt waszego kontaktu fizycznego. Robił wszystko tak namiętnie, a jednocześnie alienował się w pewien sposób, nie pozostawiając złudzeń, że jest wyraźnie zdystansowanym kochankiem.
 - (T/I) - szepnął pod nosem, gdy uchylając ciężkie, skrzypiące, mahoniowe drzwi, odsunął się delikatnie, pozwalając Ci przejść. Gestem dłoni, uśmiechając się niemo, ułożył swoją dłoń na plecach.
 - Liam - odparłaś w odpowiedzi, pierwszy raz mając przyjemność czuć na sobie jego głos. -
Gdy zeszłaś schodami na dół, pokonując każdy z osobna z nadmierną ostrożnością, przeciągając gęsty, zwieszony w powietrzu czas. W piwnicy panował przyjemny chłód, a zewsząd ogarniał Cię zapach słodyczy. Liam zapalił ledwo jarzącą się lampkę zawieszoną na obdartym z tynku suficie i stanął w sporej odległości od Ciebie przyglądając się Twojemu ciału, jego rysom, kształtom, załamaniom. Lustrował Cię na wskroś, wodząc płynnym wzrokiem, jakby jego marzeniem było ujrzeć coś rozczarowującego, gorszącego. Uśmiechnął się i poczynił krok w Twoją stronę wskazując wzrokiem na starą, potężną ramę łóżka, nowy, czarny, smolisty materac i ułożoną w nieładzie satynową pościel.
 - Wyidealizowałem sobie Ciebie przez ten cały czas milczenia (T/I) - odparł w końcu wciąż przybliżając się do Ciebie. Stanął w odległości nie mniejszej niż 10 cm i sięgnął dłonią w kierunku Twoich ramion, zsuwając z nich, niewygodną marynarkę.
 - O wiele przyjemniej, prawda? - spytał, gdy ciężki materiał zsunął się po Twoich plecach na betonową podłogę. Sięgnął dłonią nieco niżej, wsuwając koniuszki swoich palców pod obcisłą czarną, kaszmirową koszulkę i czując pod palcami delikatny materiał zestawiony z Twoją gładką skórą, zamruczał delikatnie stykając swoje usta niemalże z Twoimi. Cierpki, winny oddech. Tak jak się tego spodziewał, tak jak o tym marzyłaś.
 - Żądza, choć niema, mówi o przyszłej rozkoszy -
 - Lukrecjusz - odparłaś, lecz wtem jego ciepłe wargi lekko dotknęły Twoich. Oddychaliście ciężko, wymieniając się wpierw lekkimi pocałunkami i muśnięciami. Jego dłonie łagodnie przesuwały się po Twoich odkrytych plecach, wzdłuż linii kręgosłupa i wystających żeber. Podciągnął je nieco wyżej, niepewnie, jakby obawiając się Twojego sprzeciwu, jednak uniosłaś ręce ku górze, pozwalając mu zdjąć z Siebie. Tak jak wina przyciąga sąd, tak i żądza przyciąga uniesienia. Liam wsunął swój siepły język do Twoich ust i wplótł swoje masywne w Twoje włosy, zsuwając z nich gumkę i pozwalając im spłynąć po nagich, nabiegłych gęsią skórką ramionach. Skierował swoje wargi wzdłuż Twojej szyi i zatopił je w Twoich zapadniętych obojczykach przejeżdżając językiem wzdłuż mostka. Sięgnęłaś do jego sztywnej koszuli i poczęłaś stopniowo rozpinać guziki, czując pod palcami jego spinające się i rozkurczające mięśnie. Łapał łapczywie oddech, po czym badał Twoje całe ciało opuszkami swych palców i parzącym żarem swoich warg. Rozpływałaś się jak stal, przelewając mu się w dłoniach. Twój oddech stawał się coraz bardziej ciężki, gdy dotknąwszy dłońmi jego idealnie zarysowanego torsu, poczułaś jak jedną ręką płynnie rozpina Ci stanik, drugą natomiast kierując w stronę podbrzusza. Wbijałaś chaotycznie paznokcie w jego plecy, kontemplując każdy głębszy dotyk. Poczułaś jak palce Liama stopniowo doprowadzają Cię do rozkoszy i szaleństwa. Złapałaś za jego nadgarstek, przyspieszając jego ruchy, gdy on uporczywie pozostawał przy swoim łagodnym rytmie wchodzenia w Ciebie i poruszania wszystkich Twoich czułych punktów. Czułaś zewsząd ogarniające Cię mrowienie, gorąco jego ciała, i stopniowo nasilające się ruchy jego dłoni. Oplotłaś swoją nogę wokół jego bioder, czując pod uciskiem swoich dłoni jego zarysowaną miednicę.
 - Liam - szepnęłaś ledwo dosłyszalnie, przykładając twarz do jego gorącego policzka. Owinęłaś swoje dłonie wokół jego szyi, czujął mamiący przepływ ekstazy, szczytu, górujący nad Twoim spragnionym i watowym wówczas ciałem.
 - Od pierwszego dnia, gdy Cię ujrzałem, miałem wątpliwości. Nie potrafię określić wobec czego - szeptał Ci do ucha, gładząc Twoje nagie ciało. Jeździł swoimi palcami wokół Twoich piersi, zdecydowanie je jednak omijając. Zatrzymał się na brzuchu, po czym kleknął przed Tobą i przysunął swoje usta tuż pod Twoim pępkiem, muskając lekko Twoją skórę. - Po tak długim czasie, marzyłem od pewnego czasu, by Cię uszczęśliwić, doprowadzić do ekstazy. Sprawić, byś spłynęła po moim ciele jak kostka lodu, zostawiająca po sobie chłodny ślad.
 - Nie znasz mnie przecież - szepnęłaś do Liama, wplatając swoje palce w jego miękkie jasne włosy -
 - Pożądanie jest oczywiście przede wszystkim świadomością przedmiotu pożądane, jakże mógłbym inaczej pożądać? Nie wiesz nawet  - odparł, po czym zupełnie odsunął Twoją bieliznę i układając swoje usta w delikatnym pocałunku tuż nad Twoim wzgórkiem łonowym dodał- jak dobrze Cię znam (T/I). 
Przytrzymałaś jego głowę, gdy ten próbował posiąść się i skonsumować w zupełności. Nie chciałaś czuć się jak szmaciana lalka w czasach świetności. Chciałaś pozostawić po sobie nieodparty ślad, pomnik, posmak, wspomnienie.
 - Pożądanie to złączenie dwóch jednostek, zamkniętych w jednym kluczowym algorytmie, pozwól mi, całkowicie, zasmakować Ciebie w sobie, Liam - mówiłaś ciężko, walcząc z kolejnym dławiącym oddechem. Rozchyliłaś szeroko usta i pozwoliłaś mu się dźwignąć i stanąć tuż przed sobą. Zatopił swoje usta w Twoich włosach, po czym zsunął z Siebie bieliznę i delikatnie, zapełniając całą przestrzeń swoim głośnym westchnieniem, wszedł w Ciebie wpierw płytko, po czym pozwolił sobie przekroczyć granice poznania ziemskiego i wciąż dotykając Twoich piersi, smakując Twojej gorącej skóry swoimi ustami i mierzwiąc swoimi dłońmi Twoje wilgotne włosy, stykał się z Tobą swoim rzeźbionym, parzącym ciałem i wciąż szepcząc i wzywając Boga, coraz to głośniej i donośniej, paląc żarliwym, piwno czekoladowym wzrokiem i oplatając Cię swoim marmurowym ciałem, rysował w Twojej historii swoiste średniowieczne chanson de geste* w jak najbardziej chybionym, gorszącym i namiętnym znaczeniu.

*chanson de geste - pieśń o czynach. Pojęcie z czasów średniowiecza, gdzie za przykład można podać "pieśń o Rolandzie". Jak sama nazwa wskazuje, wychwala się w ten sposób czyjeś poczynana, w kontekście epoki średniowiecza, wychwalano wiarę w Boga waleczność, odwagę i patriotyzm. Taka mała analogia, nieco zdeformowana.


No to komentujemy kochani i do zobaczenia nieługo!

30 komentarzy:

  1. W zasadzie świetny tak jak każdy.Miałam ciarki naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko! Nie wyrobiłam w połowie.. Cudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wsłuchując się właśnie w cudowne dźwięki pianina piszę ten jakże zacny komenatarz, jak wiadomo, moje są zawsze aż nadto bogate w treść i zapewne okropnie Cię poruszają. Rozmyślając nad sensem życia (tak skutkuje piano solo) dochodzę do wniosku, że fajnie by było pójść z takim Liamem na ten czarny materac (chociaż wolałabym Zayna, ale ostatnio przeraża mnie myśl jak on się porusza po tym jak oglądam po raz 3984 ten okropny filmik - taka tam mała dygresja). Zapewnie już płaczesz, tak Cię poruszyło to zdanie, no nie? Wiedziałam. To jeszcze Cię dobiję: jak miło, że wplotłaś motyw wina, a ta przebogata symbolika i profejsonalne słowa z zakresu winiasrtwa (lol może winiary) czynią to wszystko strasznie realistycznym i zajebistym. Walnę Ci tu jeszcze serduszko, to pewnie nie pozbierasz się do rana ♥. No cóż teraz leci sobie satisfaction, więc zapewne pora kończyć te żałosne wypociny, bo mogłabym napisać jeszcze więcej idiotycznych rzeczy a tego nikt by nie chciał. BUZIOLE ♥♥♥

    P.S. NAPIŁABYM SIĘ WINA NO KURKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też Ci jebnę serduszko, żebyś się poczuła doceniona♥
      buzi x 100

      Usuń
  4. O Boże... Świetnie wszystko zestawiłaś: treść imagina z piosenką. Imagin jest dość tajemniczy, poważny... Lubię twój styl pisania. Nie mogę się już doczekać kolejnego. Poza tym świetnie dobrałaś słowa do tego, że Liam nie jest takim chłopczykiem, a przedstawiłaś go w sumie jako poważnego mężczyznę. Czekam na kolejnego imagina! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś tak perfekcyjna w tym co robisz, pewnie słyszałaś to milion razy, ale ja nie posiadam aż tak wyszukanego i bogatego słownictwa, żeby przekazać Ci to w innej formie bądź uświadomić cie o czymś o czym nie wiesz. pewnie nie powiem niczego coo mogło by cie tu zadziwić czy coś w tym stylu mogę Cię jedynie utwierdzić, że to że piszesz to jak najbardziej to co powinnaś robić.
    oczywiście nie zawiodlaś dlatego warto było czekać :-) buziaki,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochanie, ja wcale nie oczekuję wyszukanych komentarzy czy jakiejś wyjątkowej erudycji, WAŻNE ŻE SIĘ PODOBA i komentarz "ale mega" jest dla mnie także w pełni satysfakcjonujący
      buzi

      Usuń
  6. kiedy będziesz to czytać mnie już tu pewnie nie będzie... i nie , nie mam zamiaru się wieszać, rzucać z mostu, czy dać się pożreć kotom. Musze się ukryć, bo zabij mnie, że to mówię, ale to bije na łeb na szyje Zayna i Harrego. tak. sama nadal nie wierzę, że odważyłam się na to stwierdzenie. pierwszy raz w życiu motyw wzroku, pożądliwego spojrzenia i niepewnego dotyku zadziałał na mnie tak bezpośrednio. To co tu napisałaś jest tak inne od pozostałych, że aż nieludzkie. nie ma w tym ani grama perwersji, brudy, dzikich fantazji. Są za to rzeczy, które sprawiają, że wzbudza on w czytelniku większe podniecenie niż bezpośrednio przedstawiona sytuacja (np. Ty. Ja. Agrest. Teraz.)znów Ci zaczynam wygłaszać monologi, ja już nie wiem. jak mam CI pisać, żeby pisać krótko zwięźle i na temat. za dużo wątków poruszasz. a motyw wina? no kurwa. specjalnie to robisz. znów chwalisz się ogromnym zasobem słownictwa i znajomością fachowych określeń, co tylko wzbogaca przekaz. jak gdyby symbolika wina sama w sobie nie była wystarczającym przekazem. choć i tak najważniejszy jest sposób kreowania napięcia między dwójką bohaterów. niepewność, pragnienie, pożądanie, ciekawość. mieszanka wybuchowa. kreujesz scenę niczym z najlepszych hollywoodzkich filmów dawnej epoki. piwnica, świeczka, piękne sentencje... zachwycam się tym, a Ty zachwycasz się i wzruszasz tym, ze Ci to piszę. wszyscy zadowolenie wszyscy szczęśliwi. jeszcze bym tu napisała kilka rzczy, tyle, ze nie chcę już ględzić więcej. następnym razem może uda mi sie skrócić. пожалуйста.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochanie, podziwiam Cię że za kazdym razem potrafisz napisać coś innego. I nie wiem co mam więcej powiedzieć, słaby ze mnie krytyk i komentator.
      W każdym razie, uznałam, że szerokopojęta wiedza maturalna z języka polskiego nie może iść na marne więc posłużyłam się kontekstami. haha
      Jesteś moim największym i najbardziej oddanym czytelnikiem. Niech moc będzie z Tobą, gdy się spotkamy. Interpretuj to, jak chcesz.
      buzi x milion

      Usuń
  7. o ja pierdole! *_* boże, gdybyś napisała książkę to pewnie w dniu premiery pobiegłabym ją kupić, i starała się o podpis. wymiękłam w połowie, czekam z niecierpliwością na następny imagine. poza tym, jak matura? :) x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkiem dobrze, jutro cały dzień siedzę w szkole, bo najpierw podstawowy angielski, a potem rozszerzony angielski prawie od razu więc się nasiedzę :(
      Cieszę się, że się podoba, buzi xx

      Usuń
  8. wow. Fajne. Strasznie dużo wyszukanych słów. Podoba mi się twoje porównanie do chanso de gaste ^^. czekam na więcej i trzymam mocno kciuki za maturę. Mam nadzieje, że ty trzymasz kciuki za mnie na teście gimnazjalnym ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. jeeeeju po raz kolejny umarłam czytając Twój imagine.... I po raz kolejny zmartwychwstałam (niemożliwe, a jednak) żeby przeczytać następny.... Nie wiem jak inni czytelnicy ale ja ten imagine odbierałam wszystkimi zmysłami.Pobudziło to moją wyobraźnię...:) i Liam jako dostojny gentalman:) i piwnica, motyw wina, baardzo bogate opisy.... Powiem krótko - biję pokłony przed mistrzynią :***
    P.S powodzenia na maturze! Trzymam kciuki :**
    Ms.Nejj

    OdpowiedzUsuń
  10. genialne. uwielbiam sposób w jaki piszesz. już nie mogę się doczekać następnego imagina :)

    OdpowiedzUsuń
  11. woooow *___* wow...
    tak, wiem, niezbyt elokwentna wypowiedź, ale w tym momencie nic innego nie przychodzi mi do głowy, gdyz jestem pod tak ogromnym wrażeniem, że nie potrafię sklecić niczego sensownego. wybacz ;3
    @Kramel97

    OdpowiedzUsuń
  12. dziewczyno.. ten imagin.. nie, może tak: ta EPOPEJA doprowadziła mnie mentalnie do śmierci klinicznej. niech chór Serafinów (czy jak oni tam) pieją z zachwytu nad Twoim talentem i niech Mickiewicz z Sienkiewiczem piją za Ciebie czystą za zdrowie w zaświatach. KU*WA, jeszcze nigdy nie czytałam czegoś tak idealnego i genialnego. gdybym mogła to bym wylała z siebie kakofonię krzyków z zachwytu, ale wolę jednak tego oszczędzić moim rodzicom. jeszcze ten wątek z winem.. aż chcę iść i opróżnić cały barek z tego drogocennego napoju. powinnaś iść na cały świat ze swoimi dziełami i je głosić niczym Biblię. jak nie zostaniesz wieszczem narodowym w przeciągu kilku lat, to chyba zwątpię w ten naród..
    P.S. skoro piszesz teraz matury, to życzę Ci z całego serca zdania wszystkich testów przynajmniej na 100%. i oczywiście brawurowego zaliczenia egzaminu z polskiego! i jeśli mogę spytać, pisałaś rozszerzoną maturę z j.polskiego? bo podejrzewam, że tak i na pewno dałaś popalić egzaminatorom! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawie udało Ci się mnie doprowadzić do płaczu, oh, ah. Dziękuję stokroć za te miłe słowa, aż człowiek się uśmiecha pomimo tego ze jutro czeka maturka z angielskiego! xx
      I tak, zdawałam maturę rozszerzoną z polskiego, jeszcze zobaczymy czy zmiotłam z ziemi komisję, bo nic nie wiadomo.
      Buzi wielkie xx

      Usuń
    2. miło mi, że moje denne w swej prostocie słowa wywołały u Ciebie uśmiech. ;) mam nadzieję tylko, że nie wyłaś ze śmiechu. xd tymczasem zdążyłam pochłonąć pozostałe imaginy i powiem tylko jedno: totalny rozpie*dol jajników 100% pwuqdfhwfgwehgw'(...).
      PISZ I NIE PRZESTAWAJ! a za to z Liamem.. to Ci się należy to chanson de geste.
      pozdrawiam serdecznie xx

      Usuń
  13. nie no dziewczyno ja wymiekam nigdy nie moglam wyobrazic sobie w tych sprawach liama ale jak to przeczytalam to o boże ;)
    czekam na nastepny ;P
    Elizabeth;*

    OdpowiedzUsuń
  14. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, JESTEŚCIE CONAJMNIEJ KOCHANI!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam cały blog chyba z 5 razy xD
    Twój blog strasznie wciąga.Można powiedziec,
    że uzależniłam się od niego.Czekam na nn.;)
    + zajrzyj do mnie i zostaw coś po sobie ;
    http://mojjedenkierunek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. zajebissty! tyle powiem :D perfekcyjny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow, to było genialne, ale chyba nie będę potrafiła napisać nic więcej. Nie wiem, jak Ty to robisz, ale Twoje imaginy sprawiają, że czuję się, że to rzeczywiście ja tam jestem. Wiem,,na tym właśnie polegają imaginy, ale niektórym po prostu nie udaje się oddać tak genialnie tej atmosfery, jak Ty to robisz. Zazdroszczę talentu. Xxx

    [reasons-to-be.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  18. Nic dodać nic ująć,jesteś zajebista :)
    mało kto umie tak dokładnie to opisać ♥
    masz talent i tyle !

    OdpowiedzUsuń
  19. to co robisz z językiem jest wprost nie do opisania... wszystkie Twoje imaginy są grzesznie doskonałe... zatracam się w nich... są jak na prawdę dobry film erotyczny i cudownie działają na zmysły, poruszają każdą cząstkę ciała...sprawiają, że ciarki na moich plecach przez długi czas nie chcą opuścić mojego ciała... perfekcyjnie idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniały pomysł. Idealnie napisany imagin. Podoba mi się ilość wyszukanych słów (pani od polskiego zaczyna mnie chwalić dzięki tobie :D). Widać, iż jesteś osobą inteligentną. One Direction sprawia, że moje życie jest lepsze, ale twój blog oraz twitcamy także, więc dziękuje Ci za ciężką pracę jaką wkładasz, aby to co robisz było na prawdę niesamowite. ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mam w zasobie aż tylu odmiennych, oryginalnych słów, bo każdemu z was należą się jedyne w swoim rodzaju osobne podziękowania za te wszystkie piękne słowa. Widzę, że wkładacie sporo inwencji i serca w każdy komentarz i to niesamowite, że stać was na tyle.
    DZIĘKUJĘ i liczę na wasze propozycje, pomysły i że będziecie tu ze mną trwać.
    xxx Directioners. Simple, but effective.

    OdpowiedzUsuń