wtorek, 27 sierpnia 2013

Over Again Rozdział 8 "Radioactive"

Hej misiaczki, wiem, że jestem okropna, ale byłam w pracy za granicą i nie miałam głowy do mojego bloga. Zupełnie straciłam rachubę czasu i poczucie odpowiedzialności. Ale już wróciłam, niedługo rok akademicki  i poprawki na uczelni, więc trzeba się zabrać do pracy. Chciałam wam jednak zrekompensować tę nieobecność i sprezentować 8 rozdział. Miłego czytania i przepraszam :))





Jesteś panią samej siebie, Blake. Jesteś panią każdej najmniejszej komórki swojego ciała, każdego skrawka niewyobrażalnie miękkiej skóry. To nie tylko kształtne molekuły, to wytwór Twojego własnego jestestwa, jesteś też piękna w środku. Tak, przyłóż do swej skóry opuszki  palców.  Pośliń je uprzednio i zacznij od lewego ucha, przejeżdżaj delikatnie wzdłuż szyi, wystającej grdyki, aż do obojczyków. Nie bój się Blake, to tylko cielesność, z której po śmierci zostaniemy wyzwoleni, za której niewłaściwie użytkowanie zostaniemy sądzeni, ale nie teraz. Jeszcze nie dzisiaj. Nie ma przyjemności duchowej Blake, to ulotne, a cielesność zaprowadzi Cię na granice szczytu, tam, gdzie nie obowiązują Cię żadne myśli, prócz tych, w których myślisz nad tym jak tkwi w Tobie.
Głos dudnił jej w głowie, jakby ktoś uderzał topornym kowadłem o asfalt. Pękało w niej coś, a przecież tylko na nią patrzył. Tak, przyglądał jej się. Siedział na lekko zagnieconej pościeli, wsparty na dłoniach, i nie uśmiechał się nawet, tylko ją obserwował. Powoli rozbierała się, zsuwała obcisła sukienkę delikatnie z piersi bez najmniejszego skrępowania, chociaż dłonie miała okropnie spocone. Wzrok wbijała wprost w jego spojrzenie i po chwili stała przed nim od pasa w górę zupełnie naga. Jego źrenice powiększyły się znacznie, jednak mimiki twarzy pozostała wciąż kamienna, wyćwiczona wręcz do perfekcji. Wciąż patrzył Blake w oczy, chociaż ona dokładnie wiedziała, gdzie skupia się wzrok jego ciała. Poczuła wręcz kotłującą się w jego żyłach krew.Wsunęła dłonie pod ciasny materiał sukienki i chciała zsunąć ją z posladków, jednak Harry podszedł do niej i złapał ją lekko za nadgarstki.
 - Już wiem, że lubię patrzeć na Ciebie nagą, mogłoby mi to wystarczyć. Ale chciałbym Cię też dotykać.
Blake wysunęła dłonie spod sukienki, a Harry automatycznie zluźnił uścisk. Wsunął rozgrzane dłonie na jej brzuch i delikatnie wiódł palcami w górę. Już nie patrzył jej w oczy, obserwował z zaangażowaniem swoje powoli poruszające się dłonie i napinające się mięśnie brzucha Blake. Gdy dotarł do piersi objął dłońmi jej piersi u nasady i oplótł je swoimi długimi palcami, masując delikatnie. Blake wzięła głęboki wdech, gdy jego kciuk musnął ledwo zauważalnie jej nabrzmiały sutek. Dreszcz przeszedł jej gwałtownie po plecach, wzdrygnęła się lekko i minimalnie odchyliła głowę do tyłu, gdy Harry złapał oba sutki miedzy swoje palce i począł masować, wydłużając je.
 - Podoba Ci się - uśmiechnął się - cieszy mnie to - po czym nachylił się i rozchyliwszy wargi wziął jej sutka między nie i począł pieścić je językiem. Dłoń wsunął na jej lędźwia po czym na pośladki i ścisnął je mocno, unosząc ją lekko do góry. Przywarła do niego całym ciałem, czując jego erekcję na swoim podbrzuszu. Zsunęła dłoń i przejechała dłonią po jego wybrzuszeniu na spodniach, po czym ścisnęła jego penisa z całej siły, czując wręcz jak przebija się przez materiał spodni. Syknął. Uniósł głowę i ją pocałował. Jego ciepłe i wilgotne wargi sprawiły Blake tak ogromną przyjemność. Smakowały jakoś inaczej niż ostatnio. Nieco słodko. Być może miało to związek z tym, że tym razem nie ona była ofiarą jego łowieckiego temperamentu, a on niewolnikiem jej ciała. Pragnienie przemawiało przez niego coraz gwałtowniej.
 - Chciałabym wziąć go do ust, Harry - jej skrępowanie gdzieś się ulotniło - chciałabym sprawić Ci przyjemność -
Jego usta wciąż przywierały do jej ciała, lecz poczuła na jej powierzni jak się uśmiecha. Ujął jej piersi w obie dłonie i począł delikatnie masować, jeżdżąc wzrokiem po jej drżących dłoniach, próbujących usilnie dobrać się do jego spodni. Blake także wyraźnie odczuwała drżnienie jego nóg.
 - Nie, Blake. Skupmy się na Tobie. Wszystko skupia się dzisiaj na Tobie.
Westchnęła, i wbrew jego zamiarom, obróciła się do niego twarzem.
 - Seks z Tobą da mi większą przyjemność, gdyz będę mogła patrzeć jak oboje dochodzimy, czy to jest brane pod uwagę?
Poddał jej się, poddał jej się, czego nie miał w zwyczaju. Jego mięśnie nagle się rozluźniło, gdy pomimo zamiarów jakie miał, odpuścił. Ręce wisiały wzdłóż jego tułowia biezwiednie, jakby mięśnie pozbawione kurczliwości zupełnie odmawiały posłuszeństwa. Czuł jej ciepły język wirujący wokół jego żołędzia i żarliwe spojrzenie, które co chwilę mu rzucała. Harry powoli odpływał i odnosił dziwne wrażenie, że to wszystko, co próbował uzyskać, zaprowadzi go w jakiejś ciemne zaułki swoich pragnień, z których nie będzie już umiał uciec. Już teraz, był niewolnikiem samego siebie.
__________________________________________

 - Widziałeś może gdzieś Harrego i Blake? - Niall był lekko wstawiony, a w dłoni wciąż trzymał w pół wypitą szklankę szkockiej z dwoma kostkami lodu -
Olivier zamarł na ułamek sekundy, spojrzał na niego zdezorientowany i wsadził dłonie do kieszeni swoich eleganckich spodni.
 - Nie wierzę, że mnie o to pytasz, ale owszem, wiem - odparł i pociągnął łyk szampana z kieliszka - idealnie schłodzony, doprawdy. -
 - No więc? - wydukał Niall, próbując pochwycić spojrzenie Oliviera -
 - Oj Horan, czyżbyś i Ty żywił słabość do panny Statinsky? - rzucił ironicznie -
 - Po prostu jestem ciekaw, Lamar. Kiedyś się lubiliśmy. -
 - O tak, owszem, do chwili, gdy Twój kumpel zabrał mi narzeczoną, która zmarła jakieś trzy tygodnie temu. To bardzo szlachetne, ze strony pana Stylesa, że nawet się tym nie zainteresował, po tym gdy ją zostawił. Szybko zmienia zdanie.
Niall przyłożył usta do szklanki, jednak zastygł w bezruchu i rzucił Olivierowi pełne zdziwienia spojrzenie.
 - Nie patrz tak na mnie Horan. Gdyby mnie nie zostawiła, nigdy by się to nie stało.
Niall wziął porządnego łyka ze szklanki. Nie poczuł nawet smaku alkoholu, tak bardzo bym teraz znieczulony. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się myśleć o Harrym w negatywnych kategoriach. Styles zawsze wspierał Nialla, gdy ten tego potrzebował, co więcej, był ogromnie lojalny i zawsze dochowywał tajemnicy. Tym trudniej przychodziło mu teraz, spróbować dopuścić do siebie myśl, że jego przyjaciel mógł komukolwiek kiedykolwiek wyrządzić krzywdę. Dopił drinka i odstawił go z brzdękiem na pierwszy z brzegu stół, otarł usta wierzchem dłoni i wsparł jedną dłoń do kieszeni, usilnie próbując wygrzebać z niej telefon.
 - Nie dzwoń, pewnie i tak nie odbierze. Nie musze Ci chyba mówić, że oboje zapewne są w tej chwili okrutnie zajęci -
Olivier wykrzywił usta w nonszalanckim usmiechu i pociągnął minimalny łyk szampana. Wiedział, że zasiewa właśnie pewnego rodzaju ziarnko niezgody i chociaż nie czuł najmniejszej satysfakcji, wprost nie mółgł się powstrzymać. Ludzie mieli go wciąż za rozpuszczonego gówniarza, syna jednego z większyj producentów muzycznych w Wielkiej Brytanii, który po prostu żerował jak pijawka wokół ojcowskiego interesu, jednak Olivier miał własne zdanie. Codziennie żywił się swoim rozgoryczeniem, bo tak upokarzającej stracie ukochanej kobiety. A teraz zmarła i czuł się zupełnie tak, jakby nigdy nie istniała. I jedyną osobą, która obarczał ze jej śmierć, był Harry. Bo, jak sama Anabelle napisała w liście pożegnalnym zaadresowanym do Oliviera, tuż przed tym gdy w pokoju swojego skromnego mieszkania na Bronksie, w którym pachniało tanim płynem do mycia szyb i nie wyrzucanym tygodniami jedzeniem z przydrożnej knajpy, podcięła sobie żyły z miłości do niego. Z miłości do Harrego. Dla Lamara większa część listu składająca się z pełnych żalu wspomnień i przeprosin, nie miała najmniejszego znaczenia. Miał wrażenie, że Ana specjalnie użyła grubszego długopisu, by uwadtnić to jedno krótkie zdanie,
_______________________________________
 - Mamo, nie patrz tak na niego. Przerażasz mnie. - Sam siedziala skulona, w mało gustownym golfie w rózowe cekiny, który kiedyś, na 15te urodziny podarował jej Thomas i obgryzała nerwowo paznokcie. Jej skóra miała ziemisty odcień, a policzki, chociaż lekko zapadnięte, zarumieniły jej się od zbyt mocno podkręconej temperatury w sali chorych.
 - Nic innego nie mogę robić, tylko na niego patrzeć. Gdzie jest Blake? - rzuciła, podnosząc wzrok na córkę skulona w rogu łózka brata. Bawiła się rąbkiem prześcieradła.
 - Była u Thomasa popołudniu, miała chyba coś do zrobienia w pracy.
Sam przełknęła głośno ślinę i splotła dłonie na piersi, mając nadzieję, że matka nie dojrzy jej kłamliwego wzroku. Dziewczyna nie miała pojęcia gdzie była Blake, ale biorąc pod uwagę to, że nie miała w Londynie żadnych znajomych, nie długo musiała się domyślać. Było jej juz tak wszystko obojętne, zbyt wiele w ostatnim czasie spadło na jej kruche barki. Nie była w stanie ubrać żadnej bluzki z dekoltem, nie oglądała swojego, nawet półłnagiego ciała w lustrze, gdyż za każdym razem, gdy to robiła, łapała się na tym, że dotyka się w róznych kluczowych strefach erogennych próbując przywołać znajomy i przyjemny umpuls, który towarzyszył dotykowi Harrego.
 - Sami, ktoś póka w okienko, znasz tego mężczyznę?
Sam podniosła wzrok, a za grubą, lecz wyjątkowo czystą szybą ujrzała rosłego mężczyznę, w drogim garniturze, o kwadratowej szczęce, blond włosach i wyjątkowo hollywoodzkiej urodzie, który ze spojrzeniem pełnym samozadowolenia, spoglądał na jej niewyjściowy strój i opłakany stan, jakby świadomość, że jej samopoczucie absolutnego załamania jest spowodowane Harrym, dawało mu absolutną gwarancję, że wejdzie w obrzydliwy układ, który chciał jej zaproponować.



12 komentarzy:

  1. Chyba się nakręciłam na kolejne częsci Bejbe!!!! mam nadzieje,że skoro juz na dobre wróciłas z tej roboty zza granicy to teraz się skupisz na blogu! czekaaaaaaam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zwykle cudne. teraz dodawaj jak najszybciej i jak najwięcej rozdziałów dopóki nie zaczną ci się zajęcia. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa! doczekałam się <3 fajnie, że wróciłaś :) super rozdział xxxx
    Pattie

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeeeeeeeeeej, wspaniały :3 czekam na kolejny z niecierpliwością <3333 kocham Cię ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wchodzę tu kilka razy tygodniowo z nadzieją, że miło mnie zaskoczysz dodając nowy rozdział, a tu nic :( Wracaj tuuu :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wracaj do nas :) kurde coś długo Cię nie ma ;/ weeź chociaż jeden rozdział dodaj ;33 pleaseee... <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekamy na ciąg dalszy ;c <333

    OdpowiedzUsuń
  8. em...em...em...em....em... kiedy następny ? O.o

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że o nas zapomniałaś :C

    OdpowiedzUsuń
  10. Przestańcie! Wcale o nas nie zapomniała! Ja uczęszczam do podstawówki i mam mało czasu, a ona? Jest dorosła. Mam 12 lat i szczerze mówiąc nie wiem co to prawdziwe życie. Być może na mało skalę potrafię sobie to wyobrazić, ale nic więcej... Trzeba to przeżyć i zrozumieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochanie, nie przejmuj się! Masz rację, mam bardzo mało czasu, kto wie, czy nie wyrosłam już z tego typu rzeczy? Nigdy o was nie zapomnę!

      Usuń
  11. masz 12 lat i czytasz takie ff ? o.O co sie porobiło z tą podstawówka -.-

    OdpowiedzUsuń