- Cześć Thomas - odparła, patrząc na jego kamienną twarz. Dotknęła palcem wskazującym jego policzka, był ciepły. Uśmiechnęła się. - coś dziwnego się dzieje, wiesz? Pewnie byłbyś zazdrosny, gdybym Ci powiedziała, ale chyba będziesz musiał posłuchać. Wpadłam do domu tylko na chwilę, żeby zabrać rajstopy, parę sukienek i kosmetyki, nie chciałam się szykować w towarzystwie Twojej matki i siostry, za dużo pytań co robię gdzie idę, wolałam tego uniknąć, chyba słusznie, prawda? - chwyciła kurczowo jego dłoń i ścisnęła, trzymając tak przez chwilę, mając nadzieję, że jakkolwiek minimalnie odwzajemni uścisk. Odłożyła torbę na bok i puściła go, gubiąc gdzieś wcześniejszy entuzjazm. - Nigdy nie byłeś taki milczący i małomówny, tak mi przykro Thomas - odparła - za wszystko.
Uniosła wzrok ku górze, a intensywne szpitalne jerzeniówki uderzyły w nią ostro. Podeszła do przełącznika i wyregulowała ostrość oświetlenia, pozostawiając pomieszczenie w półmroku. Zamknęła drzwi i błyskawicznie otworzyła zamek swojej sportowej torby.
- Mała czarna z aksamitu, do połowy ud, wystarczająco elegancko i stonowanie prawda? Miałam ją założyć na Twoje zakończenie szkoły. Ale nie przyszła, wystawiłam Cię. - mówiła, patrząc wprost na niego. Ręcę miał ułożone wzdłuż tułowia. Zdawał jej się martwy gdyby nie bijące od niego ciepło.
- Teraz Ci się w niej pokarzę, kupiłam ją specjalnie dla Ciebie, pamiętam, lubiłeś mnie w czerni - uśmiechnęła się i odwróciła się samozachowawczo zdejmująć z siebie luźną koszulkę. Założyła szybko sukienkę przez głowę i zsunęła ją na biodra, po czym rozpięła guzik od jeansów i je także zdjęła.
- To głupie, że się od Ciebie odwracam, przecież nawet nie wiesz, że tu jestem - wyszeptała do ściany, wciąż stojąc tyłem. Poczuła jak dziwne nieprzyjemne uczucie uciska ją w skroniach. Od dobrej godziny doskwierał jej potworny ból głowy. - I tak widziałeś mnie nagą. - dodała po chwili - i nie żałuję Thomas, nie chcę żebyś tak myślał. -
Starała się zapominać, że doszło pomiędzy nimi do zbliżenia, jednak za każdym razem gdy mu to w złości powtarzała, zdawało jej się, że słyszy jak łamie mu się serce. Nie żałowała, ani przez najmniejsza chwilę, ale nie potrafiła znieść myśli, że nie potrafi go kochać, z wielu nieznanych przyczyn. Wychowywała się z nim, potrafiła wciąż przywołać wspomnienia małego chłopca biegającego z gołymi pośladkami po ogrodzie. Nie mieli przed sobą najmniejszych tajemnic, gdy się przyjaźnili nie istniały między nimi żadne granice emocjonalne. Gdy Thomas zaczął się nią interesował, miała tylko żal, że zszargał ich nienaganną i czystą, wręcz rodzinną relację. Nie lubiła tak gwałtownych zmian.
- Na prawdę nie żałuję, że się z Tobą kochałam Thomas - wyszeptała ponownie zbliżając się trochę do łożka, by stanąc praktycznie tuż przed nim - I jak podoba Ci się sukienka? - spytała -
Cisza panujące wokół była tak bolesna, że aż odczuwała to wewnątrz. Wyjęła z kosmetyczki korektor we fluidzie i nałożyła go na sińce pod oczami i lekko zaróżowioną skórę pod nosem. Przeciągnęła usta malinową szminką, a rzęsy intensywnie pokryła pogrubiającym tuszem. Miała wyjątkowo długie rzęsy. Roztrzepała włosy i spojrzała w swoje odbicie w lustrze zawieszonym nad umywalką. Wyglądała tak świeżo i naturalnie, chociaż czuła się dokładnie inaczej.
- Choćbyś do końca życia nie miał już nigdy nic powiedzieć i tak będę Twoją przyjaciółką. Cokolwiek byś sie nie działo, zawsze nią byłam i będę.
_____________________________________________
Blake podjechała taksówką do domu i ukryła się za kontuarem, spalając papierosa. Wypatrywała niewielkiego Forda Mustanga, który należał do Blake'a, jednak tuż przed nią zatrzymała się krótka biała limuzyna. Przyciemniana szyba opuściła się do połowy a w oknie pojawiła się twarz młodego mężczyzny, blondyna, o kwadratowej szczęce i wręcz niepowtarzalnie typowo hollywoodzkiej urodzie. Blake zgasiła papierosa, zdawszy sobie sprawę, że wspiera się prawym ramieniem o krzywo stojącą latarnię.
- Blake Statinsky? - spytał -
Dziewczyna potwierdzila skinieniem głowy.
- Wsiadaj proszę - odparł, a drzwi automatycznie się otworzyły. Zaśmiała się, gdy zrobila pierwszy krok w swoich wysokich obcasach i obejrzała się na latarnię. Poczuła się przez chwilę jak tania dziwka.
- Nazywam się Oliver Lamaro, jestem znajomym Harrego, miałem się po Ciebie stawić -
Blake spojrzała się na niego uważnie.
- Z tego co mi wiadomo Blake miał po mnie przyjechać - odparła -
- Ah tak, no najwidoczniej plany się zmieniły - wzruszył ramionami, wciąż głęboko patrząc jej w oczy - Może szampana?
Po jego prawicy siedział rosły mężczyzna o wyraźnych tureckich rysach i twarzą naznaczoną licznymi bliznami. Łypał na nią spode łba.
- Chętnie - odparła niepewnie - wybacz proszę - dodała po chwili wyciągając do niego rękę - Blake.
Usmiechnął się i chwycił mocno jej dłoń. Przedłużał uścisk wpijając się w nią wzrokiem, po chwili jednak odsunął rękę przerywając niezręczną sytuację. Kierowca opuścił szybę działową i zwrócił się do Oliviera.
- Panie Lamar, jesteśmy na miejscu -
- Wyśmienicie -
Blake z kwaśną miną pozwoliła sobie wsadzić swoją rękę pod jego ramię. Co chwila spoglądał na nią łapczywie, przynajmniej takie odniosła wrażenie i zaczęła szczerze wątpić, że Harry nie poinformował by jej gdyby Blake rzeczywiście nie zamierzał się po nią stawić i co najistotniejsze, nie wysłałby kogoś takiego by ją tu przywiózł. Tego logicznie rzecz biorąc, była wręcz pewna, jednak by nie komplikować sytuacji, postanowiła po prostu uchodzić za jego partnerkę, by wejść do środka i odszukać Harrego.
- Olivier Lamar z osoba towarzyszącą, Blake Statinsky -
Dziewczyna rozpoznała w ochroniarzu stojącym przy wejściu do Hotelu, tego samego mężczyznę, który towarzyszył Harremu podczas ich pierwszego spotkania przy przeprowadzce. Liczyła głęboko w duchu na to, że ją rozpozna.
- Panna Blake miała zjawić się z kimś innym -
- Plany się najwyraźniej zmieniły, proszę pana, czy to ma jakieś znaczenie, skoro panna Statinsky i tak jest na liście? - spytał ironicznie -
Mężczyzna posłał Blake porozumiewawcze spojrzenie, i odsunął się, by przepuścić oboje do środka. Olivier skinął dłonią i pozwolił jej przejść przed sobą. Blake rozglądała się, intensywnie przeczesując wyelegantowane towarzystwo w poszukiwaniu Harrego, jednak nigdzie nie mogła go dojrzeć.
- Pierwszy raz w takim miejscu? - spytał Oliver, znów wciskając jej dłoń pod swoje ramię -
Blake przłęknęła ślinę i spojrzała na niego uważnie.
- Można powiedzieć że kogoś szukam -
- Ah - zaśmiał się - Harry na pewno gdzieś tu jest. Musisz być kimś wyjątkowym, nigdy nie zabierał swoich koleżanek - odchrzaknął i przycisnął ją jeszcze mocniej do swojego ramienia - na takie spotkania.
Blake zacisnęła kurczowo usta, próbując sparafrazować słowo "koleżanek". Wybitnie nieprzyjemne uczucie podsycane wnikliwym spojrzeniem Oliviera zajęło jej do tej pory podniecone myśli.
______________________
- Jak to, nie było jej na na umówionym miejscu, jest 20:30 i dopiero teraz mi o tym mówisz Blake? - Harry chodził po holu lekko podenerwowany -
- Widziałem za to limuzynę pana Oliviera Lamara parkującą przecznicę od miejsca zamieszkania Blake, nie wiem czy to może mieć jakieś znaczenie -
Harry zacisnął usta i rzucił słuchawkę pakując ją gwałtownie do kieszeni czarnych spodni od garnituru. Przygładził koszulę, poprawił krawat i wziął parę głębokich wdechów, po czym ruszył zdecydowanym krokiem w kierunku wejściowego holu. Samo jego imię, burzyło w nim krew. Konflikt który niegdyś się między nimi pojawił dotyczył nie tyle co pieniędzy, ale i kobiety, czyli kombinacji dwóch nagroźniejszych faktorów w życiu człowieka. Jeżeli można to tak nazwać, los okazał się być przychylny Olivierowi, który zdołał zdobyć dla siebie ową kobietą, jednak w przypadku mściwych męskich charakterów, mógł się spodziewać, że to nie był ostatni raz, gdy usłyszał o Harrym Stylesie. Harry uwiódł jego narzeczoną i pozostawił Oliviera z wygranym przetargiem na giełdzie, jednak ze zdeptaną i ubłoconą dumą i co gorsza, ze złamanym sercem. Gdy tylko zjawił się w holu, Harry ujrzał Oliviera, ściskającego wciśnietą pod jego ramię dłoń Blake. Coś mocno uwięzło mu w gardle a gorzkawa nienawiść pozostawiła w jego ustach nieprzyjemny smak. Nie podszedł, obserwował tylko jak zmierzają w kierunku wejścia do restauracji. Mógł czuć sie tylko odrobinę spokojniejszy, wiedząc, że miejsca zostały wcześniej z góry przydzielone, jednak wciąż nie mógł sobie przypomnieć, by na liście figurowało nazwisko Oliviera. Wszedł do restauracji i skierował się do długiego stołu nakrytego białym siegającym ziemi obrusem. Odetchnął głęboko, gdy ujrzał Blake siedzącą samotnie na wyznaczonym jej miejscu. Zawahał się przez chwilę,czy podejść. Stał tak i podziwiał jej smukłe palce zaciśniętę wokół kryształowego kieliszka i pełne usta, które powoli przykładała do naczynia i w końcu na gardło, dokładnie skupiając się na każdej przełykanej przez nia porcji wina. Złość ustapiła gdzieś nagle a jego libido gwałtownie skoczyło. W ułamku sekundy znalazł się tuż przed nią, zajmując swoje miejsce. Wzrok miała spokojny, bynajmniej zdziwiony czy zniecierpliwiony. Pewnie spoglądała w jego zielone oczy, bez słowa i wyrazu twarzy przezywając swoją radość, że go widzi. Harry miał ochotę się uśmiechnąć, jednak odpowiadała mu ta całkiem podniecającą powaga i obojętność. Zupełnie jakby się nie znali.
"Dobry wieczór panno Statinsky. Cudownie pani wygląda, zechciałaby pani może nieco się rozchmurzyć, miałem nadzieję, że moje towarzystwo cieszy panią chociaż w niewielkim stopniu."
Blake z uwaga dwuktornie przeczytała nadesłanego jej od nieznanego numeru smsa i rzuciła Harremu krótkie spojrzenie, jednak nie spotkała się z jego wzrokiem. Kelner akurat nalewał mu wina i dyskutował o czymś żewnie.
"Widzę, że jednak zdobył pan mój numer, panie Styles. A więc to jest ten efektowny sposób komunikacji? Technologia to jednak wysmienity wynalazek nieprawdaź? Cieszyłabym się jeszcze bardziej, gdyby zechciał pan na mnie patrzeć, panie Styles. Podczas rozmowy wypadałoby."
Nie miała tym razem odwagi podnieść wzroku. Nie chciała wcale. Obserwowała jak do restauracji schodzą się coraz liczniejsi goście, jednak nie potrafiła skupić się na niczyjej twarzy. Telefon spoczywał jej między nogami i nagle odczuła intensywne wibracje, które wzdrygnęły jej całym ciałem i spowodowały przyejmny skurcz w podbrzuszu.
"Spojrzeniem można dużo zdradzić. Gdybym teraz na Ciebie spojrzał, pewnie pożarłbym Cię wzrokiem, a na to jeszcze nie czas teraz. Po posiłku przewidziana jest drobna impreza klubowa, jeżeli osoby w średnim wieku kiwające się do hitów z lat 80 w pełnym 'umundurowaniu' nazwać można imprezą. Chciałbym wtedy coś wypróbować, jeżeli się zgodzisz, a tymczasem kelnerzy serwują już przystawki. Smacznego mała"
Mała. Wybitnie podobało jej sie to określenie. Skupiła się w pełni na konsmupcji, ze zdenerwowania nie mogąc nic przęłknąć. Grzebała widelcem w swoim carpaccio z buraków i gdy odważyła się podnieść wzrok, ujrzała nadgorliwie spojrzenie Oliviera, obserwującego ich z naprzeciwległo stolika. Siedzial zupełnie vis a vis niej a głowa Harrego na jej szczęscie, nieco go zakrywała. Przyglądała mu się uważnie, zupełnie mimowolnie, gdy wtem Harry pochwycił jej wzrok. Nabił na widelek kawałek wołowego steka i włożył sobie do ust powoli wysuwając z nich widelec. Twarz miał wciąż niewzruszoną na co ona w odpowiedzi przyłożyła kieliszek z winem do ust, upiła łyk i przejechała językiem po dolnej wardze, po czym odstawila go spowrotem na stół i beznamiętnie wróciła do jedzenia. Napięcie i gęste powietrze który unosiło się między nimi było wręcz namacalne, a prowokacja jaką oboje przeciwko sobie stosowali zakrawała o masochizm.
- Panie i panowie, tak miło mi was dzisiaj gościć -
Blondynka w średni wieku, w alabastrowej sukni sięgającej do ziemi stała na małym podeście i dzierżąc mikrofon w dłoni pozdrawiała wszystkich i dziękowała za przybycie śmiejąc się co chwile i przywołując jakieś anegdotki. Goście byli ogromnie zachwyceni i całą swoją uwagę skupili na jej skromnej osobie odrywając się zupełnie od swoich talerzy i rozmów. Blake skorzystała z okazji i wstała pośpiesznie, idąc jednak z wolna między stolikami, mając nadzieję, że Harry ją przyuważy. Gdy zmierzała do toalety ktoś zaczepił ją w przejściu.
- Widzę, że tez nudzą Cię takie wystąpienia -
Olivier stał wsparty o ścianę z rękoma w kieszeniach, zupełnie jakby tu na nia od dluższego czasu już czekał.
- Muszę po prostu do toalety - odparła nieco oschle -
- Nie szkodzi, ja czekam na telefon, uznałem ze to niekutlrualnie rozmawiać przy stole. W porządku -
Blake spojrzała na niego nieco podejrzliwie, jednak uśmiechnęła się tylko życzliwie i pchnęła drzwi od toalety. Stanęła przed lustrem i przyglądała się sobie przez chwilę, po czym poczuła wibracje swojej komórki. Zwlekała przez chwilę z jej wyjęciem, jak zakochana nastolatka wyczekująca smsa od chłopaka.
"Gdzie uciekłaś? Chodź na pierwsze piętro. Klub "Blue diamond" na prawo od windy. Czekam na Ciebie. Niecierpliwie"
Blake opłukala dłonie zimną wodą i lekko podciągneła materiał opinającej sukienki by wyraźniej uwidocznić swoje nogi. Nie wierzyła w to co robi i nie zauważyła nawet, kiedy znalazła się w głośnym klubie, w którym ogłuszająca muzyka uderzyła w nią jak piorunem. Prześwietliła cały parkiet i białe skórzane kanapy przy których siedzieli goście jednak nigdzie nie mogła go dojrzeć. Trudno było nawet rozpoznać rysy twarzy przy tak intensywnej kompilacji migających kolorowych świateł.
"Widzę Cię. Idź do baru i zamów "Once in a blue moon" "
Blake bez zastanowienia poczęła przepychać się przez kotłujących się ludzi i dojrzawszy przy barze wolne miejsce wskoczyła ostrożnie na stołek i założyła nogę na nogę, by utrzymać materiał swojej sukienki w ryzach. Barman spokojnie odebrał zamówienie i uśmiechnął sie do niej życzliwie, po czym zaczął przygotowywać drinka. Blake błądziła wzrokiem po sali, jednak wciąż nie było po Harrym śladu.
Nie zdążyła nawet dokończyć pisać smsa, gdy dostrzegła dwa kolejne od niego.
"Podciągnij materiał sukienki nieco wyżej, chcę widzieć Twoje uda"
Blake przygryzła odruchowo dolną wargę i zsunęła powoli dłonie po udach docierając do kantu sukienki. Wsunęła pod nią delikatnie palce i poczęła powoli podsuwać ją do góry. Serce kołatało jej w piersi. Nagle barman postawił przed nią ogromnego drinka. Na rantach szklanki ponabijane były truskawki, a każda z nich uświetniona niewielką porcją bitej śmietany, lub jakiegoś śmietankowego kremu.
"Idealnie. To masa śmietanowa z kardamonem. To afrodyzjak. Rozpal mnie"
Blake wsunęła telefon do swojej torebki i zawiesiła ją na oparciu stołka na którym siedziała. Poczuła, gdy lekko się nachyliła jak materiał jej sukienki podsuwa się samoistnie jeszcze wyżej, jednak zignorowała to i zdjęcła z drinka jedną truskawkę, po czym złapawszy ją za szypułkę, wsunęła sobie do lekko zaciśniętych ust, pozwalając by krem pozostał na wargach. Gdy ugryzła kawałek, oblizała dwukrotnie usta, pomagając sobie palcem zdjąć z nich nadmiar kremu, po czym wsadziła sobie między wargi opuszek palca, na którym ostała się niewielka pozostałość wyjątkowo słodkiej masy. Czuła się pobudzona jak nigdy, jej kurczowo zaciśnięte z przymusu uda sprawiały, że odczuwała tym intensywniejsze podniecenie.
"Podejdę teraz do baru. Niewiele było Ci trzeba czasu, by doprowadzić mnie do szału"
Serce podeszło jej momentalnie do gardła a truskawka ugrzęzła jej w przełyku. Miala wrażenie, że się poci. Chwyciła szklanke i opróżniła ją do połowy, dopiero gdy ją odstawiła, poczuła, jak mocny był ten drink. Wbiła wzrok w blat i nagle ujrzała czyjeś nagie przedramię tuż obok niej. Harry opierał się o zamontowaną przy barze balustradę, a rękawy białej koszuli miał seksownie podwinięte. Ignorował ją, wzrok miał skupiony na zawieszonej po przeciwległej stronie baru menu. Musnęła go delikatnie stopą i ujrzawszy jego zwieszony na jej nogi wzrok, ułożyła dłonie na udach i jeszcze minimalnie podciągnęła materiał sukienki do góry. Barman postawił przed nim szklankę szkockiej z wodą sodową, a ten wyjął telefon i wystukał coś szybko na nim, oprózniając szklankę jednym haustem.
"Koniec tego. Wyjdź zaraz za mną i jedź na 3 piętro. Nie chcę niczego bardziej w tej chwili i wiem, że Ty też mała"
JAK NIE BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ, TO SIĘ BĘDE TAK ZNĘCAĆ I URYWAĆ ROZDZIAŁY W TAKICH MOMENTACH hihhihih


Nieee!!!! To było wyjątkowo wredne.... Proszęę... następny. nie można tak się znęcać nad ludźmi. Założę się że to jest zabronione i znajdzie się do tego jakaś norma prawna.... :C
OdpowiedzUsuńJezu super pisz boze kocham harrego w ostatnim sms arrr
OdpowiedzUsuńKatujesz zdjęciami, Mel...Rozdział, jak zawsze cud malinka!
OdpowiedzUsuńBabooo ! Tak nie można, no! ;< Zgadzam się z Natką, jak będiesz nas tak katować to poszukam na to paragrafu!!!
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny ... cudownie wrednie ucięty.
przez chwilę miałam wrażenie, że to nie Harry do niej pisze, tylko ten Olivier xd ale dobrze, że to jednak Styles ;D no i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńMiałam takie same odczucia. A ciebie Mel proszę abyś nie bawiła się tak moimi uczuciami i nie urywała w takim momencie . Ogólnie jestem pod wielkim wrażeniem i chcę więcej:)
UsuńDokładnie tak samo myślałam, haha :)
Usuńo nieeeeeee moja droga,tak to my się bawić nie bedziemy! jak Ty mogłaś nam to zrobic?! urwać w takim momencie?! rozdział jak zwykle-bajka! nic tylko szybko twórz kolejny!!!! <3
OdpowiedzUsuńNO nie żartuj! w takim momencie? o jezu ten rozdział był niesamowity!
OdpowiedzUsuńZ rozdziału na rozdział coraz lepsze *.* Obiecuję się udzielać pod każdym rozdziałem, tylko błagam dodaj jak najszybiej ten ciekawie zapowiadający się rozdział :D Ola <3
OdpowiedzUsuńkiedy rozdział?
OdpowiedzUsuńUwielbiam tooo *...* Dawaj następny szybko ! :DD
OdpowiedzUsuńwidzę, Brodkowe inspiracje ^^.
OdpowiedzUsuńoj robaczku, znęcasz się tu nad czytelnikami w podobny sposób, jak szanowny Harry nad Blake. czyżbyście mieli coś wspólnego, huh?
wybacz, ze nie strzelę tu żadnej natchnionej epopei, ale jestem w trakcie pakowania miliona rzeczy, bo się przeprowadzam + od poniedziałku zaczyna mi się upragniona i wyczekiwana przez wszystkich studentów apokalipsa zwana sesją. ale obiecuję sie poprawić.
:*
Melaaaaaa! Dawaj szybko następny rozdział bo ja chyba oszaleje!
OdpowiedzUsuńczekam na ten nowy rozdził i czekam, i się doczekać nie mogę ! ;)
OdpowiedzUsuń; ____________________ ; w takim momencie !!!!
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział ! :D jak dawno mnie tu nie było... zgubiłam link i nie mogłam znaleźć ! nooo ale czego się nie zrobi dla odszukania najlepszego bloga o One Direction ? jesteś po prostu cudowna ! nigdy nie czytałam lepszych opowiadań ! no po prostu Cię kocham <3 i czekam na kolejny rozdział :3 błagam jak najszybciej ! :)))
Mel ile będziesz nas jeszcze męczyć? my tu usychamy z niecierpliwości. :C codziennie wchodzę i sprawdzam czy jest ciąg dalszy, a go nie ma...
OdpowiedzUsuńKochanie nasze! Najcudowniejszy nasz Misiu! Daj nam 8 rozdział. <3
Błaaagam daj szybko kolejny nooo ! My chcemy 8 :D Męczysz nas już dłuuugo !
OdpowiedzUsuńChyba se jaja robisz ?!! Nie no weź kurde już 20 jest co to ma być wgl ? Gdzie jest rozdział >?!!
OdpowiedzUsuńWchodzę tu codziennie, na prawdę i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;c Wracaj Mel! <3
OdpowiedzUsuńJesteś ciekawa mojego bloga? Bloga całkowicie innego? Niech nie zmyli was nasza nazwa. Ten blog jest inny. Blog opowiada o dziewczynie, która ma amnezję? O dziewczynie, która żyję już tysiące lat? O dziewczynie, która boi się swojego przeznaczenia? O dziewczynie, która ucieka?
OdpowiedzUsuńI jest On. Najpierw go nie pamięta... aż do pocałunku, który wszystko zmienia. I nagle, wszystkie mury się burzą. Przypomina sobie wszystko i jest tak jakby ...
Obudziłam się i mam poważne kłopoty, bo ściga mnie sama śmierć!
Śmierć, miłość, nienawiść... To wszystko znajdziesz na moim blogu!
www.hate---and---love.blogspot.com
oszzz kurczę, podnieciłaś mnie, nie powiem. nie wpadłabym na to, aby Styles mógł wykorzystać sms, jako próba komunikacji.
OdpowiedzUsuń!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńKIEDY KOLEJNY ROZDZIAŁ???????????????
OdpowiedzUsuńto dobre pytanie....
UsuńJedno z najlepszych...
Usuńmam dziwne przeczucie, że odpowiedzi się nie doczekamy... ;C
UsuńNie Ty jedna :/ szkoda bo blog jest na prawdę mega a mi się już przestaje od 25 maja wchodzić tutaj co drugi dzień i sprawdzać czy jest kolejny rozdział.. to robi się nudne po prawie 3 miesiącach ;/
Usuńa jednak jest 8 rozdział! :)))
Usuń