poniedziałek, 20 maja 2013
Over Again Rozdział 3 "Not yet"
Harry zaprosił ją do środka, co innego mógłby zrobić, patrząc w oczy praktycznie bliskiej płaczu kobiecie z absolutnym zobojętnieniem w oczach? Weszła, ogarnął ją dziwny wstyd, że przyszła po pomoc do mieszkania mężczyzny, którego poznała zaledwie kilka dni temu. Ogarnęło ją ogromne zażenowanie, że zwala swoje problemy obcej jej osobie na głowę. Jednak brakowało jej ostatnimi czasu rozsądku, a także doskwierała jej absolutna samotność i niezrozumienie, nawet ze strony Sam. Z dziwnej przyczyny wciąż pojawiało się w życiu Blake coraz więcej faktów, o których po prostu nie mogła jej powiedzieć. Nie dlatego, że jej nie ufała, ale dlatego, że wiedziała, że ona po prostu nie zrozumie i potępi. Tak jak tym razem.
Harry spojrzał jej wprost w oczy i wskazał ręką by usiadła na kanapie.
- Zamówiłem meble hebanowe, myślisz, że będą pasowały do bordowych ścian? -
- Pięknie by się to komponowało - odpowiedziała od razu -
Blake czuła, jak pocą jej się dłonie. Czuła się wciąż okropnie głupio, jednak Harry spoglądał na nią jakoś dziwnie przyjaźnie i bez najmniejszej nuty pretensji w głosie starał się jak zwykle zająć ją przyziemnymi sprawami. Jak zwykle, to brzmiało w jej głowie znów trochę żałośnie, widziała go przecież 3 raz w życiu.
- Spodziewam się gościa za niedługo - odparł sucho i informacyjnie, jednak uśmiechnął się -
Jego spokojne zielone oczy błyszczały w lekkim, przymglonym świetle lampki.
- Nie szkodzi, przepraszam, że w ogóle przyszłam, to takie żenujące - odparła i wstała gwałtownie porywając swoją kurtkę z siedzenia. Minęła go, ignorując jego zdziwiony wzrok i skierowała się do wyjścia. Poczuła jak jego ręka zaciska się na jej nadgarstku. Jej ciało automatycznie zareagowało na ten gwałtowny bodziec. Przeszył ją zimny dreszcz.
- Masz bardzo ładne usta, takie pełne i zawsze czerwone. Od łez rozmazał Ci się tusz, jak chcesz mogę Ci go zmyć. Wyglądałabyś dużo lepiej bez najmniejszego makijażu.
Blake stała nieruchomo wlepiając w niego swoje zdezorientowane i zupełnie nieobecne spojrzenie. Nie potrafiła poskładać wszystkiego w jedną sensowną całość, uwaga, która właśnie wyszła z ust Harrego wydała mu się ogromnie nie na miejscu. Gdy na niego patrzyła zdawał się być sympatycznym, rozważnym, odpowiedzialnym i obrzydliwie bogatym młodym celebrytą, co poniekąd nie mijało się z prawdą, jednak w tym jak do niej mówił , kryło się coś zagadkowego, wręcz niepoczytalnego.
- Nie trzeba, pójdę już - odparła obojętnie, wciąż pozostając w bezruchu, w jego sztywnym uścisku. Miał ogromne dłonie i niebywale długie palce, które intensywnie zaciskały się wokół jej nadgarstka -
- Wpada do mnie tylko kolega, jak chcesz, możesz zostać, towarzystwa nigdy za wiele, a Ty go chyba teraz potrzebujesz -
- Jest już późno - jej podświadomość próbowała wciąż się bronić przed zostaniem, jednak ciało, jak wmurowane, wręcz lgnęło do tego miejsca. promieniowało od tego miejsca coś dziwnego. On sam wręcz przesiąkał jej myśli ciekawością.
- Chciałbym Ci coś zaproponować, ale nie chciałbym, żeby zrozumiałą mnie opacznie. - Odparł w końcu, dostrzegając najwyraźniej jej rozdarcie. Dodało mu to względnej odwagi, by zdobyć się na śmiałość. Zrobiła zdziwioną minę i spoglądała mu prosto w oczy próbując wybadać, o co może chodzić.
- Usiądź proszę, ja tylko zadzwonię - zakomunikował i pociągnął delikatnie za nadgarstek, wskazując drugą dłonią na kanapę. Zniknął na ułamek sekundy za wyspą kuchenną i uśmiechnął się do niej przykładając słuchawkę do ucha. Po niedługiej chwili był już z powrotem z butelką wina w ręce, którego nazwa brzmiała Blake zupełnie obco, jednak sam płyn przyjemnie rozgrzewał i smakował mocno owocowo.
- Odwołałem spotkanie pomyślałem, że może będziesz miała ochotę dłużej porozmawiać, jak już zaczniemy - odparł -
Brzmiał tak poważnie, a rysy jego twarzy układały się mimo wszystko łagodnie, prawie jak u chłopca. Dopiero teraz zwróciła uwagę, że gdy się uśmiechał, w jego policzkach pojawiały się dołeczki.
- W sumie nie mam ochoty na zwierzenia, bardziej by mi pomogła rozmowa o czym neutralnym -
- Bynajmniej chciałem Cię zmuszać do zwierzeń - odparł stukając swoim kieliszkiem o jej, zachęcając ją tym samym do wypicia - chciałem porozmawiać o czymś przyjemnym -
- Oh - wymsknęło się Blake. Opróżniła kieliszek do końca i postawiła na stole. Harry chwycił za butelkę i nalał jej znów -
- Powiedz mi, co myślisz o sprawianiu sobie nawzajem przyjemności Blake -
Pierwszy raz użył jej imienia, i to w jej mniemaniu, w niekoniecznie sprzyjających okolicznościach. Przeszedł ją dreszcz. Nie wiedziała jak ma rozumieć to pytanie, jednak pewna mogła być na pewno jednej, że nie chodzi mu o robienie sobie nawzajem prezentów czy materialnych niespodzianek. Przełknęła ślinę i znów przechyliła kieliszek do końca.
- Pytanie zasadniczo nie ma sensu, jak może być coś złego w przyjemności? - odpowiedziała -
- Słusznie - skomentował jedynie i sam upił łyk wina z kieliszka - Krótko Cię znam, praktycznie wcale, ale czuję, że byśmy się dobrze zrozumieli - odparł -
- Nie bardzo rozumiem, do czego zmieniasz Harry - przerwała mu egzystencjalne wywody. Przyszło jej do głowy, że może zabrzmiała zbyt oschle. Jednak on się uśmiechnął -
- Podobasz mi się -
Uniosła brwi i posłała mu surowe spojrzenie.
- Próbujesz mnie upić i wykorzystać?
Zaśmiał się i zwiesił głowę., po czym uniósł ja i spojrzał jej wprost w oczy.
- Gdybym chciał Cię wykorzystać, nie rozmawiałbym z Tobą o tym przecież w tej chwili. I nie upijam Cię, to wino zawiera niewielką ilość alkoholu, muszę dzisiaj jeszcze skorzystać z samochodu, żeby odwieźć Cię do domu -
Znów siedziała jak wrośnięta w ziemię, nie mogąc znaleźć w głowie żadnych słów. Z jej gardła co chwila wydobywały się jedynie jakieś dziwnego pochodzenia artykulacje.
- Ale coś w w tym jest, jesteś piękną kobietą - dodał po chwili -
Uśmiechnęła się zawstydziła jak mała dziewczynka. Zażenowanie zżerało ją od wewnątrz, a odruch ucieczki zniknął gdzieś wraz z zdrowym rozsądkiem i pewną siebie Blake, która sama w ten sposób zwykła prowokować mężczyzn. -
- Jeżeli już rozmawiamy tak otwarcie, nie byłbyś chyba zdziwiony, gdybym przyznała, że w tym momencie jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że bogaty i obrzydliwie popularny Harry Styles próbuje wykorzystać swoje wpływy by omamić nic nie znaczącą młoda dziewczynę, jego zdaniem, podatną na tego typu zagrywki. - Nie mogła uwierzyć, że zdobyła się, by to powiedzieć. Jednak Harry nie okazał oburzenia ani tym bardziej zdziwienia.
- To tylko pokazuje, że jesteś inteligentna i rozsądna - skomentował i przysunął się nieco bliżej - Moja tylko w tym głowa, byś zmieniła o mnie zdanie -
Blake próbowała być elokwentna i poukładać sobie to wszystko w głowie jakoś racjonalnie, ale jedyne słowo jakie krążyło jej po głowie to było zwykłe i obrzydliwie dosadne "kurwa".
_______________________________
- Gadanie do Siebie będzie objawem mojego już doszczętnego popierdolenia, nie Thomas? -
Aparatura powoli i jednostajnie piszczała. Uspokajało ją to.
- Jak ja mam jej to powiedzieć Thomas mhm ? To normalne, że jestem o niego zazdrosna, chociaż to wszystko działo się tak dawno? A może ja się o nią martwię, bo nie chcę żeby spotkało ją teraz to samo? Przecież to nienormalne, że dwie tak młode kobiety, studentki, dostały pracę w tak ogromnej firmie przewozowej i to na takim stanowisku, aż się dziwię, że Blake nigdy nie była ciekawa, w jaki sposób jej to załatwiłam. Dlaczego on jej chce zrobić to co mi, skoro wie, że się przyjaźnimy i razem żyjemy ? Kurwa, Thomas. A Blake mogłaby być z Tobą tak szczęśliwa, może przesadzam? Może Harry ma inne plany?
- Trafiłaś w sedno Sami - usłyszała za sobą jego głos. Miał narzuconą wyłechtaną skórzaną kurtkę, pod spodem bluzę, z której kaptur nisko zsunął mu się na oczy -
- Co tu robisz do cholery? - wybuchnęła nagle -
KOMENTUJCIE ;) WIECZOREM PRAWDOPODOBNIE ROZDZIAŁ 4, PĘDZĘ TYM RAZEM JAK BURZA ;D IMAGINE JEST TEŻ W TRAKCIE PISANIA, WRÓCIŁAM W PEŁNI!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


*początek kwilenia mojego serca rozdartego emocjami i kotłującymi się uczuciami* TY OKRUTNA KOBIETO! *brak dalszej zdolności do tworzenia poprawnych i elokwentnych zdań*
OdpowiedzUsuńNie wiem jak to robisz, ale jesteś jedną z niewielu(w sumie nie wiem czy nie jedyną, która nie jest sławną pisarką) osobą, która pisze tak pięknie, tak wciągająco, że ja po każdym rozdziale czekam na kolejny z takim zniecierpliwieniem że nawet nie potrafisz sobie tego wyobrazić! Każde opowiadanie jest równie idealne co poprzednie i następne! Czekam na kolejny rozdział, szkoda tylko, że tak mało osób Cię docenia tak jak ja <3
OdpowiedzUsuńbosz cholera jsteś cudowna chce kolejny jest na prawde super nie moge sie doczekać <3
OdpowiedzUsuńTwoje opowiadania strasznie uzależniają,wiesz? Człowiek tak sie wkręca,że nie może doczekac sie kolejnego rozdziału. a Ty jeszcze jak na złość konczysz rozdzialy w najbardziej emocjonujacych momentach.
OdpowiedzUsuńJak zwykle genialna fabuła,język i nic tylko czekam na więcej! <3