![]() |
| Is there something I'm more proud of? |
Zawsze gdy tak leżałaś pośród trawy wspominałaś Harrego. Odwracał głowę i szukał Twojego spojrzenia które dawno było już zgasło. Przymknęłaś powieki i wytężyłaś wszystkie swoje zmysły, gdy przyjemna chłodna trawa łechtała Cię w lędźwia i gołe stopy. Otworzyłaś gwałtownie oczy i odwróciłaś się i ujrzałąś jego twarz tuż obok Siebie. Znów tak jak tego często pragnął, spoglądał w Twoje szkliste spojrzenie pełne miłości i wyrozumiałości. Uśmiechnęłaś się do niego i pogładziłaś kciukiem po rumianym policzku. W uszach szumiał Ci wiatr a wspomnienie krzyku matki Harrego i piszczącej szpitalnej aparatury odleciało gdzieś daleko za Ciebie. Harry odgarnął Ci włosy z czoła, tak jak kiedyś zwykł to robić. Zmarszczyłaś czoło i zaśmiałaś sie w głos. "Ładnie dziś wyglądasz (T/I)" usłyszałaś jego głos, tak wyraźnie, jakby był żywy i jakby jego źródło wcale nie tkwiło w Twoim stesknionym sercu. "Nie sądziłam że Cię jeszcze zobaczę" odparłaś w odpowiedzi odwróciwszy się na bok i wsparłwszy się na łokciu. Musnęłaś nosem jego policzek, który był tak ciepły i złożyłaś na nim delikatny pocałunek. "Jesteś taki ciepły, jakby prawdziwy" dodałaś po chwili, czując, jak jego dłoń spoczywa na Twoim biodrze. Wsunął ją delikatnie na Twoje plecy przejeżdżając opuszkami po kręgosłupie. "Jak to możliwe Harry, że czuję Cię tak dokładnie?". Zabrzmiałaś odrobinę z wyrzutemm, odsunęłaś się na niewielką ofległość wciąż nie odrywając od niego wzroku. Czułaś się przerażona, że Twoje myśli i pragnienia tak realnie się urzeczywistniały. Przymykałaś oczy na zmianę ściskając się za ramię. Chłopak nie zniknął. " Nie bój się mnie (T/I), chciałaś sama, żebym wrócił".
Chciałaś. Najmocniej na świecie. Często w domu, leżąc na chłodnej pościeli przywoływałaś wyraz jego twarzy, gdy całujac Cię wręcz oplatał Cię pożadaniem i gorącem swojego dotyku. Jego policzki były prawie czerwone a ta charakterystyczna żyłka drgała mu na szyi. Spogladał wtedy na Ciebie, gładził dłońmi Twoje ciało i uśmiechał się lekko, przygryzając przekrwione pełne wargi. Jego obojczyki pod twoim dotykiem uwydatniały się mocniej, a umięśniony tors spinał się mimowolnie. Lubiłaś go takiego. Kochałaś go takiego. Teraz znów leżał obok Ciebie, wydzielał ciepło, które niedawno utracił, Pachniał tak przyjemnie piżmem, tak jak zawsze. Nie mogło go tutaj być, poczułaś się sparaliżowana świadomością, że mogłas popaść w obłęd. Nim zdążylaś o cokolwiek spytać, poczułaś dotyk warg Harrego na swojej szyi. Przesuwał ustami po twojej delikatnej skórze, a Ty wyraźnie czułaś jego ciepły oddech. "Nie myśl o tym co tu robię. Myśl o tym, że Cię kocham, i że więcej nie musisz o mnie prosić, jestem przy Tobie i zawsze będę. O miłość nie nalezy prosić (T/I)" Wzięłaś głęboki oddech. "Pozwól, że przypomnę Ci siebie" odparł, po czym kleknąwszy przed Tobą podciągnął Ci koszulkę do fiżbin stanika. Ułożył ciepłe usta pod pępkiem i pocałował Twój brzuch uniusłwszy wzrok. " Tak jak zawsze to robiłem" powiedział, przynosząc Ci ogromną ulgę. Po Twoich policzkach spływały łzy z przerażenia. Nie mogło go tu być, nie żył, a jednak dotykał Cię tak jak zawsze, muskał Twoje ciało ciepłymi wargami i okazywał pełne oddanie. " Jestem Twój" szeptał pieszcząc wargami Twój brzuch. " Pamiętasz, jak spacerowaliśmy po bulwarze? Jak trzymałem Cię kurczowo za rękę, Twoje drobne dłonie między moimi palcami." Mruczałaś, wciąż trzymajac przymknięte powieki. Chłód uprzednio mocno Ci doskwieral jednak teraz pod dotykiem jego ciała zrobiło Ci się ciepło. Harry wsunął swoje dłonie głębiej na plecy i masował je delikatnie opuszkami. " Harry..." westchnęłaś. " Nie pytaj o nic (T/I), sprawie Ci teraz przyjemnośc, dobrze?". Oddychałaś głęboko, pozwalając rzeczywistości odpłynąć. Harry zsunął twoją koszulkę z ramion i pocałował Twoja skrę tuz przy ramiączku od stanika. Jego ciepły oddech oplatał Cię, poczułaś jak przechodzi Cię dreszcz wzdłuż pleców. " Będę się z Tobą kochał (T/I)". Spoglądałaś wprost w jego twarz i pełne usta które usmiechały się do Ciebie. Zsunął z siebie koszulkę i ujrzałaś jego zaokrąglone ramiona, zarysowany tors i te szeroki barki i wystające obojczyki. Sięgnęłaś w jego kierunku i przyłożyłaś dłoń do jego piersi czując wyraźnie bijące od niego ciepło i przyjemne dudnienie serca, przyspieszone a jednocześnie tak wyraźnie odczuwalne. Zsunął z Twoich bioder krótkie spodenki i przyłożył usta do wewnetrznej strony ud całując cię delikatnie i zaciskając dłonie na twoich posladkach, przysunał Cię nieco do Siebie i odsunał palcem wskazującym twoją bieliznę na bok. Uniósł wzrok na ułamek sekundy i spojrzał Ci w oczy. Płonęły. Poczułaś jego ciepły język na swojej kobiecości, którym przesuwał tak delikatnie wzdłuż Twojej łechtaczki. Z chwili na chwilę stawał sie coraz bardziej gwałtowny. Odrzuciłaś głowę delikatnie w tył gdy poczułaś w sobie jego dwa długie i smukłe palce. Znałaś mapę jego ciała, gestów i przyzwyczajeń lepiej niż ktokolwiek, jednakże wciąż nie umiałaś się nadziwić, że miłość nawet rutynę zmienia w coś wspaniałego, kwitnącego każdego dnia, nabierającego soczystych barw, kuszących zapachów i wciąż niepowtarzalnego smaku. Rosnąca w Tobie namietnośc spowodowana jego cielesną obecnością powoli sprawiała, że odchodziłaś od zmysłów. Sam fakt, że po jego śmierci wciąż go odczuwałaś, był obłedem. Harry coraz gwałtowniej sprawiał Ci przyejmność zwinnie łechtając językiem wszystkie Twoje strefy erogenne począwszy od wewnętrznej strony ud, wzgórka łonowego aż do tego krótkie odcinka między odbytem a łechtaczką. Drażnił go wilgotnymi placami doprowadzając Twoje krew do wrzenia. Pieściłaś się po piersiach jedną ręką, drugą wplatając w lekko szorstkie kręcone włosy Harrego. "(T/I) dokładnie wiesz, że to ja prawda? Pachniesz tak rozkosznie, tak jak zawsze. Jesteś taka ciepła, taka prawdziwa" szeptał ledwo dosłyszalnie, gdy podciągnął się nieco wyżej znalazłszy się z Tobą twarzą w twarz. Harry oddychał nieco cięzko i gładził kciukiem Twoje nabrzmiałe usta.
Wyglądał jak zawsze, jego rysy były zarazem tak męskie a tak chłopięce. Przypatrywał Ci się z uwagą, tym samym skupiając Twoje całe życie w jednym punkcie - w nim. Był wszystkim.
"Jesteś moja przyjemnością (T/I)" Odparł znów, wcale nie oczekując twojej odpowiedzi. Zsunął swoje bokserki i delikatnie przesunął penisem po twojej kobiecości, obserwując Twoje dłonie które wędrowały po jego gładkich barkach. Skóra Harrego pachniała przyjemnie mlekiem i była tak gładka. Przejechałaś dłońmi po jego plecach przyciskając go nieco bliżej do siebie, tak by przywarł do ciebie całym swoim ciałem. Poczułaś jak w Ciebie wchodzi i chociaż wspomnienie, pewna projekcja która działa się teraz w Twojej głowie była ucieleśnieniem anielskości Harrego, poczułaś nagle jak chłopak przyspiesza i robi się coraz bardziej gwałtowny, wygłodniały twojego ciała. Wsadził ci dwa swoje palce do ust i pozwolił ssać, jednocześnie zagłuszając Twoje krzyki. Jego gwałtownie poruszające się biodra przyciskały Cię do łózka, czułaś palce jego lewej ręki dodatkowo stymulujące Twoje łechtaczkę. Odczuwałaś niewyobrażalną przyjemność łechtającą Cię po same czubki zakończeń nerwowych. Spojrzałaś w jego pełne pożądania płonące spojrzenie i wyciągnęłaś rękę by pogłaskać go po rozgrzanym policzku. harry uśmiechnał się, a Ty przejechałaś opuszkiem po jego dołeczku, po czym chłopak z całej siły przycisnął twoją głowę do pościeli, obdarował Cię namiętnym pocałunkiem wsuwając swój przyjemnie ciepły język między Twoje wargi. Pchnął coraz mocniej doprowadzając Twoje ciało do konwulsji. Zbyt gwałtownie rozchodząca się po twoim ciele przyjemnośc, pozbawiła Cię zmysłow i jedyne co ujrzałas przed utratą zmysłow, było jego spojrzenie. Wzrok Harrego Stylesa, jak zielona iskra parząca Cię swoim uczuciem.
Gdy odzyskałaś przytomność znów leżałaś wśród zimnej trawy z gołymi stopami i zimnem tak mocno ci doskwierającym. Zapięłaś zamek od kurtki i dźwginęłas się na przedramionach spoglądając w gęstą ciemnośc okalającą wzgórz i las. Dokładnie tak go pamiętałas. Harrego pełnego troski o ddania, z chlopięcym spojrzeniem męskimi ramionami, pachnącego tak przyjemnie mlekiem. delikatnego a jednocześnie gwałtownego, wypierającego Cię z sił do zycia, paralizującego namiętnością. Zniknął z Twojego świata, zmarł, cieleśnie cię opuścił, jednakże duchowe wspomnienia pozostawione w Tobie posiadały niewiarygodna siłe perswazji, przekonując twoje serce i jadowite uczucie tęsknoty, że on wciąż tu jest. Harry jest przy Tobie by dać Ci przyjemność.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU MOJE SKARBY.
na ile noworocznych komentarzy mogę od was liczyć? :)

świetne ! :)
OdpowiedzUsuńBoże! Jak ja uwielbiam Twoje imaginy i wszystko inne co tylko stworzysz. Jesteś fenomenalna, masz niesamowity talent i z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne dzieła. ;)
OdpowiedzUsuńKOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! KOCHAM! TWOJE IMAGINY I OPOWIADANIA SĄ O B Ł Ę D N E ! <3
OdpowiedzUsuń@FREE_HUGS_xD
Jak już pisałam, uwielbiam Twoją twórczość! Nieważne jak zły humor mam, za każdym razem, gdy wchodzę na Twojego bloga moje widzimisię znikają jeszcze szybciej, niż się pojawiają, gdyż.. Nie ma co ukrywać, to Ty tak na mnie działasz. Ty i Twoja nieokiełznana wyobraźnia. Jesteś mistrzem, dosłownie. Ile ja bym dała, żeby pisać TAK jak ty. Cokolwiek byś napisała, chłonę to jak gąbka wodę. Twoje prace są napisane bardzo dojrzale, a mimowolnie z wielką łatwością jestem sobie w stanie je wyobrazić. Nie wiem co mogę tutaj napisać.. Moje myśli są zbyt przymglone tym, co zawarte jest w powyższej notce. Jeszcze raz pozwolę sobie napisać: KOCHAM CIĘ I TWOJĄ WYOBRAŹNIĘ. Dużo weny, bo tej nigdy za wiele. ♥
OdpowiedzUsuń@ChelleHoralik . x
Super, oby więcej takich imaginów :*
OdpowiedzUsuńpiękny <3
OdpowiedzUsuńOMG! jak ja uwielbiam jak wszystko opisujesz z taką perfekcją <3 twoje imaginy są takie interesujące :)
OdpowiedzUsuńFajny imagin :0
OdpowiedzUsuń