środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 6 " Go far far away with me, that we can't even get back"

KONIECZNIE WŁĄCZCIE TO, BO NIE WYBACZE http://www.youtube.com/watch?v=eF2wdYpEJ14&feature=related


Niepotrzebnie była teraz nago. Zawsze niepotrzebnie była nago. Ależ jak pięknie prezentowała się nago. Dobrze wiedziała, że ją obserwuje, że stoi wsparty o framugę niedomkniętego tarasu i patrzyŁ na nią, patrzy jak stoi odwrócona do niego tyłem zupełnie odurzona, z gorącym ciałem i myślami opuszczonymi przez Boga. Odłożyła butelkę z piwem na trawnik i zsunęła swoje ciasne jeansy rzuciwszy je w nieładzie na bok. Ściągnęła z siebie zwiewną bawełnianą koszulkę i odpięła powoli stanik. Przeczesała niewiarygodnie długimi palcami swoich dłoni swoje gęste, długie prawie że do pośladków włosy i związała je bezwładnie w rozczochrany kok. Zanurzyła nieśmiało stopę w oświetlanej od dna basenu wodzie, a w porcelanowej skórze jej łydki odbijały się powstałe, prawie że kryształowo błękitne fale. Rozłożyła ręce i ułożyła stopę na pierwszym stopniu basenu i poczęła wchodzić do niego powoli, po czym nieoczekiwanie złożyła dłonie nad głową i wskoczyła do basenu, a jej idealnie opływowe ciało przecięło wodę tak delikatnie, prawie niezauważalnie. Niall stanął na brzegu i spoglądał w lustro wody. Jej obraz dziwnie się załamywał, lecz wciąż był w stanie dojrzeć jędrne duże piersi i jej pełne, orzechowo ciemne usta i oczy, oczy pazernie na niego spoglądające. Wynurzyła się wtem, i wsparła łokciami na zimnej posadzce. Spojrzała na chłopaka przeciągle i uśmiechnęła się szeroko.
 - Przepraszam, że pływam nago w Twoim basenie. Gdy wezmę, po chwili znajduję się w własnym świecie, Twoja obecność normalnie by mnie onieśmieliła. Musisz mi wybaczyć.
 - Na to wygląda, że muszę - odparł Niall, po czym kucnął tuż przed nią. Wodził wzrokiem po jej szczupłych ramionach i wystających obojczykach. Nadgorliwość wręcz parzyła go od wewnątrz, jednak wciąż tylko na nią spoglądał.
 - Wyglądasz też na nieśmiałego mężczyznę, a mimo że jesteś pijany, wciąż tu jesteś, blisko i rozmawiasz ze mną - Alison przełknęła ślinę i przetarła podrażnione od chloru intensywnie brązowe oczy - i patrzysz mi prosto w oczy.
 - Miałaś kiedyś tak - wszedł jej prawie w słowo, przybliżając się - że starasz się być odpowiedzialnym człowiekiem, ale czasem masz wszystko gdzieś i raz chciałbyś zapomnieć, po prostu być tu i teraz, po prostu wziąć to co, co jest do wzięcia.
Alison sięgnęła dłonią do swoich spodni i wyjeła z tylnej kieszeni niewielkie foliowe zawiniątko, wyjęła jedną białą tabletkę i umieściła na koniuszku języka, po czym złapała chłopaka delikatnie za zamek od bluzy i przyciągnęła bliżej siebie.
 - Uwielbiam Irlandzkie korzenie i Irlandzkie gorzkie piwo - szepneła, po czym pocałowała go delikatnie, wsuwając zmysłowo język w jego usta. Oderwała się i spojrzała w jego rozgrzane oczy, podczas gdy on przełknął tabletkę. Nie zdążył był nawet zdać sobie sprawy z tego, jak ogromna żądza miotała jego ciałem, gdy jej chłodne dłonie objęły go w pasie i wsunęły do przyjemnie chłodnej wody.
~~~~
 - Stań na uboczu na chwilę, Harry - poprosiła Hazel -
 - Będziesz wymiotować? - spytał, po czym posłusznie zjechał na ciemne, okrążone gęstymi drzewami pobocze -
 - Nie, nie o to chodzi Harry - mówiła nad wyraz spokojnie, lekko się uśmiechając.Wciąż powtarzała jego imię, akcentowała je z niebywałą intensywnością i za każdym razem przeciągała je nienaturalnie. Wsparła się łokciem o skórzane oparcie i obróciła do niego bokiem.
 - Muszę pięknie wyglądać po dzisiejszej nocy - odparła, po czym zaśmiała się. Harry przyglądał się jej badawczo, wręcz ostrożnie -
 - 2 miesiące temu poznałam na oddziale położniczym St. Thomas pewną bardzo uroczą dziewczynę, 3 lata ode mnie starszą. Miała na imię Melanie, piękne imię, prawda?
Harry przytaknął chociaż nie miał najmniejszego pojęcia, do czego zmierzała.
 - Codzienne do mnie przychodziła, opowiadała mi różne rzeczy o swoim życiu, jednocześnie dzięki niej każdy kolejny dzień stawał się mnie owładnięty smutkiem i samotnością. Opowiedziała mi między innymi o tym, że jest w ciąży z mężczyzną, o 25 lat od niej starszym. Dodatkowo była z nim zaręczona.  1.5 miesiąca temu, gdy chciałam ją odwiedzić na oddziale, powiedziano mi, że się wypisała, gdyż jej narzeczony zażyczył sobie by ją przeniesiono do prywatnej kliniki. Można by rzec, miałam szczęscie, gdyż okazało się że wyszła niecałe 5 minut temu. Justin, ten stażysta, który był obecny podczas waszej wizyty, wziął mnie na wózek i pojechaliśmy na dół windą, na parking. Była tam, stała przy samochodzie, a ów mężczyzna pakował jej rzeczy. Pomachałam jej, a ona mnie, po czym zamiast do mnie podejść, wsiadła pospiesznie do auta. Nagle, owy mężczyzna zamknął bagażnik, i spojrzał odruchowo w moją stronę. To był mój ojciec.
Harrego źrenice nagle ogromnie się powiększyły. Ścisnął kierownicę tak mocno, że jego kłykcie aż pobielały. Hazel uśmiechnęła się, wcale ją nie zdziwiło że ta wiadomość tak nim wstrząsnęła.
 - Weź - szepnęła i podała mu małą białą tabletkę - weź Harry, mamy całą noc -
Wziął i przełknął pospiesznie. Nie był sobie w stanie wyjaśnić, dlaczego to uczynił. Nie zastanowił się nawet, chociaż męczyło go okropne pragnienie, a suchość w ustach wręcz go dobijała. Przez ułamek sekundy poczuł nieprzyjemny gorzkawy smak narkotyku, który z trudnością prześlizgnął się przez jego gardło.
 - Nie jestem zła ani na Ciebie, ani na matkę. Wytłumacz mi zatem, chociaż nie czuję żalu do was oboje za to co się między wam stało, a stać się nie powinno, bo moja matka nie wie o zdradzie ojca, dlaczego wciąż mnie to boli? Nie odbierz tego źle, ale Josephine dużo mi o Tobie opowiadała. Tak, Jose, bo tak na nią mówisz, dużo mi o Tobie mówiła. - Hazel przybliżyła się nieco w jego kierunku. Harry obrócił się w jej stronę i zluźnił uścisk kierownicy. Spojrzał w jej ogromne oczy, tak samo pastelowo niebieskie, tak samo nieprawidłowo piękne.
 - Ja miałam umrzeć Harry, miałam umrzeć i wiedziała o tym od dawna i to wcale nie był krzyż, jaki musiałam nosić. Krzyżem było to, że los odbierał mi wszystko co było moje, co świadczyło o mojej potędze. Urodę, niezależność, rodzinę, i miłość Harry. Miłość.
 - Myślałem, że jest coś między Tobą a Zaynem -
 - Bo jest, przyszedł do mnie i w pewien sposób sprezentował mi to, co mi odebrano. Piękno. Ale to Ty mnie uratowałeś, chociaż tak nie miało być. Uratowałeś mnie, zwróciłeś mi życie, którego mieć nie powinnam, które będzie od teraz nędzne, bo nie będzie moje, tylko Twoje.
Harry wsłuchiwał się w jej słowa z niesamowitą uwagą, jednak jedyne co był w stanie zrozumieć i wchłonąć była intensywna czerwień jej pięknych poruszających się warg. Rozumiał co do niego mówiła, analizował każde słowa, lecz tak trudno było mu wyselekcjonować falę nawiedzających go emocji. Ostatecznie, wygrywały te o wiele potężniejsze, te o wiele bardziej zgubne. Ciekawość. Ciekawość słów i ciekawość jej ciała.
 - Wiesz? Skąd.... - wymamrotał w końcu wpijając w nią swoje rozkojarzone spojrzenie -
 - Miałam przeczucie, od tamtego czasu, czuję, jakby mnie coś z Tobą łączyło, chociaż wcale tego nie chciałam - odparla wtem, uśmiechając się. Nie było w jej głosie skruchy, nie było najmniejszego żalu. Była natomiast jakaś złość, dziwna, jadowita złość.
 - Nigdy nie kochałem sie z Twoją matką -  Nie wiedział, dlaczego teraz jej to powiedział. Wypłynęło to z niego jak gorąca lawa, jak kamień, który od dawna boleśnie mu ciążył. Poczuł nagle przyjemny chłód biegnący po jego plecach, niewspółmiernie przyjemny z wspomnieniem, wspomnieniem liczącym zaledwie parę godzin, gdy dotknął warg tej dziewczyny. Dziewczyny, która topiła go w gęstych oparach alkoholu, była odurzająca. Wiedział, że nie powinien sobie pozwolić. Ale wobec kogoś takiego, czy był jakiś sposób, by się oprzeć? Hazel przełożyła jedną nogą nad gałką od skrzyni biegów i usiadła na nim okrakiem. W pierwszych paru sekundach nie odważył się jej dotknąć, jednak gdy to zrobił, zamiast spodziewanego chłody bijącego od jej porcelanowej cery, poczuł wręcz, jak jej nagie lędźwia go parzą. Wplotła swoje palce w jego kręcone poczochrane włosy. Czuła na swojej szyi jego ciepły, szybki oddech. Jej usta znajdowały się na poziomie jego czoła, uniosła palcem jego twarz niego ku górze i nachyliła się, muskając dolną wargą jego usta. Przejechała po nich delikatnie, jakby w ogromnej obawie, że nie odwzajemni jej namiętności. Harry wsunął jednak swoje ręce wyżej i zsunął z jej barków ledwo trzymającą się na nich koszulkę. Nie miała bielizny, dobrze o tym wiedział i nie wydawała mu się wcale obca, lecz może odrobinę niewłaściwa, myśl o jej piersiach. Wzięła jego ogromne i gorące dłonie, po czym położyła je na swoich piersiach. Były tak masywne a mimo wszystko ledwo mieściły jej jędrne, blade piersi. Wsunęła swoje dłonie na jego spięty tors i zdjęła jego lekko przepoconą koszulkę. Wzięła głęboki oddech a na jej ustach pojawił się głęboki, przelany goryczą satysfakcji uśmiech. Nachyliła się przejechała językiem po idealnie wyrzeźbionym brzuchu, wodząc nim następnie po szyi i łechtając jego bogato unerwione i wyjątkowo wyczulone na jej dotyk ciało. Mruknął głośno i szybkim ruchem dłoni nakierował jej twarz na swoje usta, wsuwając swój ciepły język między jej wargi.
 - Smakujesz lukrecją - wyszeptał - tak to sobie wyobrażałem -
Uśmiechnęła się w odpowiedzi i wsunęła dłoń do jego spodni, spełniając jednocześnie najgorszą i najzuchwalszą z przepowiedni.
~~~~
Poranek smakował rosą. Chłodną rosą, która obudziła Harrego bardzo trzeźwiąco, bardzo gwałtownie. Otworzył niepewnie oczy, jednak odwracając wzrok, gdzie spodziewał się ujrzeć nagą dziewczynę, swój grzech poprzedniej dziwnej nocy, ujrzał tylko pustkę. Nie miał pojęcia w co grała, gdzie się podziewała. Odczuwał na sobie na sobie jej wzrok nawet, gdy jej przy nim nie było. Miał wrażenie, jakby wiecznie siedziała w jego ciele, obserwowała każdy jego ruch, nawet skurcze jego mięśni. Zayn, i nagle do głowy przyszedł mu Zayn, jego najlepszy przyjaciel. Chwycił mocno za kierwnice i przyłożył do niej swoje rozpalone czoło. Władała nim niesamowita gorączka. Założył na siebie brudną i przepoconą koszulkę i wsadził chaotycznie kluczyki do stacyjki. Kingston Hill. Miał dziwne wrażenie, że tam znajdzie odpowiedzi na wszystkie pytania. Jechał długo, droga dłużyła się i stawiała niesamowity opór. Jakby czas naumyślnie się dłużył.
 - Harry, była tu, nie wiem kiedy, spakowała wszystkie swoje rzeczy i zniknęła - odparła Josephine, gdy tylko ujrzała chłopaka w drzwiach swojego domu.
Na skórzanej kanapie siedziała Alison, Niall oraz Liam. Cała trójka wyglądała na niesamowicie skrępowaną swoimi myślami, dobrze wiedzieli, że Harry był ostatnią osobą, z którą Hazel wczoraj przebywała.
 - Nie wiem gdzie jest, zniknęła mi - odparł, rozwlekał trochę słowa, gdyż nie był pewien, co miał odpowiedzieć. Dławiło go okropne poczucie wstydu i przerażenie.
 - Zayna też nie ma. Jego, wszystkich jego rzeczy także. Czy jest coś co mógłbyś wiedzieć?  - Alison cedziła słowa -
 - Zostawiła karteczkę - wtrąciła w końcu Jose, podając chłopakowi biały kawałek papieru z niedbale zapisanymi zdaniami -
 - Uciekli z Zaynem - odparł w końcu Harry - Uciekli - powtórzył znów i oblizał spierzchnięte wargi. Przymknął na chwilę powieki, po czym przed jego oczyma objawiła się parząca wizja zeszłej nocy.
 - Nikt nie może się o tym dowiedzieć, tym bardziej prasa. - odparł Liam -
Zapadła dziwna cisza, jakby każdy próbował przetrawić kwaśną informację. Harrego źrenice wciąż były drobne jak ziarnka piasku, a jego umysł wciaż pracował na zwolnionych obrotach. Josephine przycupneła obok niego i położyła swoje posiniałe dłonie na jego kolanach./
 - Harry, proszę Cię, proszę, pomóż mi ją jakoś znaleźć, odzyskać moją Hazel - a jej oczy zbytnio się przeszkliły, by mogła ujrzeć płonące źrenice chłopaka.




JAK BĘDZIE +30 KOMENTARZY, ROZKRĘCIMY SIĘ NA DOBRE / Mel



Love you, xoxo

43 komentarze:

  1. Ten rozdział podoba mi się najbardziej z dotychczasowych, Z A J E B I S T E !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pojęcia dlaczego,ale to chyba mój ulubiony rozdział z dotychczasowo napisanych (oczywiście tego opowiadania). Za każdym razem niesamowicie urzeka mnie gra słów, niezwykle trafne przemyślenia, szczegółowe opisy oraz Twój bogaty zasób słownictwa. Cóż mogę innego powiedzieć poza tym, że jestem Twoją fanką, fanką Twojego niezwykłego talentu. Pisz dalej, nie mogę się już doczekać dalszych losów Hazel, Harry'ego, Zayn'a i reszty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Omomom, jejuu, ja chcę następny rozdział NAŁ !!! Świetne !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy Ci to mówią, ale musze to powtórzyć - MASZ OGROMNY TALENT, PISZ JAK NAJWIĘCEJ !

    OdpowiedzUsuń
  5. 30 komentarzy? Mam nadzieje, że do jutra się uzbiera. LUDZIE - CZYTASZ=KOMENTUJESZ, prosze, bo się nie mgoę doczekać kolejnego !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudeńko, Kocham cie Melanie za to. <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy blog o 1D, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytać twojego bloga w nocy - POLECAM, bardzo działa na zmysły.. *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czemu, ale zawsze wychodzi tak, że czytam twojego bloga właśnie w nocy. Tylko potem nie mogę zasnąć, ponieważ wyobraźnia mi pracuje na takich obrotach, że nie da rady. :)
    cudowne masz te opowiadanie. Mam nadzieje, że kolejne rozdział, będzie szybko. *,*
    Uwielbiam Cię. <3 xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebiste i zwlaszcza ze czytam w nocy go to wgl odjaaazd :D Czekam na nn:*

    OdpowiedzUsuń
  11. dziewczyno no , jesteś genialna :D
    pisz szybciutko xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Awww *.* masz zdolności do +18
    :0 jakie zdolności *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochaaaam tooo :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No nie mogę, świetne. :D
    Wiesz co w tobie uwielbiam Mel? Twoją szczerość. Jesteś szcera, aż do bólu i to jest super! Czy piszesz na Directioners PL, czy tutaj, nie owijasz w bawełnę, tylko mówisz co myślisz. Nie znam Cię osobiście, ale takie odniosłam wrażenie czytając twoje wpisy i jeśli tak jest na prawdę to Cię podziwiam, nie każdy ma tyle odwagi, żeby tak postępować, a ty to robisz i to jest fajne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wychodzę z założenia, że lepiej mieć własne zdanie, warto mówić o tym głośno, oczywiście w granicach rozsądku :)Z resztą, każdy wiek rządzi się innymi prawami. Ja sama jak miałam 15 lat, myślałam o życiu inaczej jak myślę teraz, to oczywiste (; Gdy z każdym kolejnym rokiem obowiązki stają się poważniejsze, a życie nie cięższe i bardziej wymagające człowiek się zmienia i w pewnym sensie "mądrzeje", to naturalne, za parę lat będę mądrzejsza i bardziej szczera, niż jestem teraz :)

      Usuń
  15. Omomomomomom, super !!! *.*

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny ten imagine + 18 wpleciony w rozdział, ale jakby, w którymś rozdziale znowu by się to powtórzyło, to mogłoby być takie... bardziej "niegrzeczne" ? Coś podobne do tego: http://melanieeklamann.blogspot.com/2012/04/imagine-4-ciag-dalszy-zayn-and-harry.html
    A reszta jak zwykle mega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahha Ty mała zbereźnico! Postaram się, bo wiesz, wszystko musi do Siebie pasować i być na tyle subtelne i dobrze rozegrane, żeby nie raziło po oczach :D

      Usuń
    2. Po prostu jestem szczera :D

      Usuń
  17. Nie moge podnieść szczeny z podłogi. Niesamowite. <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam nadzieję, ze nowy rozdział dzisiaj wieczorem. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. aww, genialny rozdział, wszystko wspaniale opisujesz ♥ masz talent do pisania ;) czekam na kolejny ;]

    OdpowiedzUsuń
  20. kurde, coraz wyższy limit komentarzy, ale damy rade :) cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. supersupersupersuper ! :DDD

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze tylko 3 komentarze ;pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie jak Twoje się nie licza, ja już wiem co tu się odbywa hahaha (moje tez sie nie licza) hehehe buzi x

      Usuń
    2. co się odbywa ? xd

      Usuń
  23. Bardzo fajne. Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawie piszesz, oby tak dalej. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  25. Interesujacy blog ;P

    OdpowiedzUsuń
  26. ciekawe co będzie dalej .. ;>>>

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy nowy rozdział ? :C

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale masz talent dziewczyno. :)
    + Wiesz może do kiedy jest to głosowanie na MTV na 1D ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia :( A głosuje cały czas jak nienormalna xd

      Usuń
  29. Nie mogę się o\doczekać kolejnych twoich " wypocin ". ;DD

    OdpowiedzUsuń
  30. gratulacje kolejnego rewelacyjnego rozdziału, nie wiem jak ty to robisz, genialnie. ps. w końcu otworzyłam ten rozdział, wszystko przez jakiś głupi odsyłacz. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedy następny ? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze dzis może jutro (bo dzis jest melanż, ale może jak wroce w nocy to napiszę) :D

      Usuń
  32. Buu Mel, zachowam się jak dzieciak, ale ja usycham za rozdziałem. Właśnie nadrobiłam wszystkie i nawet nie wiesz jak jestem szalenie zakochana i zachwycona *-*

    OdpowiedzUsuń