sobota, 3 marca 2012

cz.8 (PART 2) Dance dance little liar, it's your last.


TAK JAKOBIECAŁAM, PART 2! ENJOY!


Melanie miała minę, zupłenie jakby stanęła przed nią Pamela Anderson będąca w trakcie własnoręcznego wyjmowania swoich implantów. Trzy głowy wysunęły się z cienia i uśmiechając się bezczelnie podbieły do niej i objęły ją mocno i gwałtownie.
 - O MÓJ WSZECHMOCNY BOŻE, CO WY TU ROBICIE? -
Wówczas, gdy jeszcze śpiew przynosił jakąkolwiek radość i satysfakcję, 16-to letnia Melanie posiadała zespół. Tworzyły go 4 osoby. Melanie na głównym wokalu oraz James na basie, Christopher na bębnach i Jacob na gitarze elektrycznej. Wydawało się wówczas, że Dominika stanowi pewną część zespołu chociaż nie grała na żadnym instrumencie, a Bóg nie obdarzył jej także talentem wokalnym, ale to ona połączyła całą czwórkę w zespół, którego nazwa tak często przemykała Melanie między myślami "Husky anthem". Nie wspominała o tamtych czasach, bo chociaż stanowiły wraz z Dominiką swoisty dobry akcent niezbyt produktywnych dni pogrążonych w smutku i nałogu, przez wpajane jej przez rok w klinice wartości czystości i nadejścia Bożego błogosławieństwa, odpychała od siebie selektywnie to co w przeszłości powinno zostać unicestwione.
 - Tato, jakim cudem? - powiedziała pytająco Melanie -
 - Andy nas tu sprowadziła w porozumieniu z Twoim ojcem - odparł James - jesteśmy czyści. Christopher studiuje prawo na Uniwersytecie Gdańskim - dodał po chwili łamanym angielskim -
 - Mówcie po Polsku, błagam was - powiedziała Melanie ocierając ściekającą po policzku łzę - Boże, gdy Dominika was zobaczy...
 - Ona tu jest? - zdziwił się Christopher poprawiając zakrywającą mu twarz blond grzywkę -
Zdziwienie na jego porcelonowo bladej, usianej pojedynczymi piegami twarzy zdawało się potęgować się z każdą chwilą spędzoną tutaj. Uśmiechnęła się delikatnie, niezdecydowanie, nie będąc pewną jakie uczucia wciąż w nim tkwią. Melanie nie miała wówczas także pojęcia, czy Dominika wciąż utrzymywała kontakt z chłopakami, lecz była zbyt intensywnie przepełniona radością, by skupić się na takich detalach.
 - Boże, tak się za wami stęskniłam, chyba nawet nie zdawałam sobie sprawy!
 - Ale zrobiła się z Ciebie seksowna kobieta - odparł James - niesamowite.
Melanie uśmiechnęła się szeroko i rzuciła mu się na szyję wtulajac się mocno w pachnącą papierosami skórzaną kurtkę. Wciąż miał te roztrzepane w nieładzie brązowe włosy i intensywnie niebieskie, dzięki soczewkom, wiecznie roześmiane i inteligentne oczy.
 - Nie sądziłem, że kiedyś znajdziemy się w takim miejscu - powiedział Jacob - dziękuję Andy, że dałaś nam tą możliwość spotkania się z Melanie - powiedział zwracając się w kierunku dziewczyny -
 - Jaki angielski! - powiedziała Melanie
Ojciec patrzył na córkę wesołym wzrokiem, uśmiechając się szeroko, lecz w duchu pozostawał wciąż niepewny swoich decyzji. Nie wiedział czy słusznie postapił, lecz wciąż żył w przekonaniu, że wizyta ta jest jednorazowa, co więcej, nie sprowadził by ich tutaj, nie upewniwszy się wcześniej, czy rzeczywiście zerwali z nałogiem.
 - To co? Mam wrażenie, że naszym głównym celem jest zszokowanie publiczności Twoim głosem, co powiesz na cover Muse? Może uprising? Myślę, że ciągle potrafisz - powiedział zdecydowanie James nasuwając czarną ramoneskę na gołe ramiona Melanie - Co pan o tym myśli, panie Docklands? - dodał po chwili zwracając się do jej ojca -
James zdawał się od zawsze być wyjątkowo szarmancki i wychowany. Z pewnością charaktery chłopaków nie był tym elementem, który tak odpychał ojca Melanie, lecz sposób w jaki kiedyś postrzegali świat. W duchu wciąż modlił się, by "powrót do przeszłości" nie stanowił jakiegoś punktu zwrotnego w nowym życiu jego córki, lecz zawsze wtedy myślał o Harrym. Tak, często myślał o nim i ślepo wierzył, że jest on odpowiedzią i zarazem pewnym hamulcem w szerzącej się zarazie zmór z dawnego życia. James uśmiechnął się szeroko i podał Melanie bordowego lśniącego w jasnych jażeniówkach Gibsona.
Gdy Melanie stanęła na scenie, tłum bogatych i wyelegantowanych osób rozpłynął się dziwnie w jedną niewyraźną maź z jednym wyróżniającym się punktem. Harry utkwiwszy swój głęboki wzrok w Melanie zatapiał się w pochłaniających jego świadomość erotycznych wyobrażeniach, w czasie, gdy Melanie rozpływała się w błogości trzymając w spoconych dłoniach swoje bordowe cudo. Czuła przypływ obezwładniającej a zarazem podniecającej energii. Gdy stali ustawieni na wciąż nieoświetlonej scenie, ujżała stojącą nieopodal podestu Dominikę, z wzrokiem intensywnie skupionym na grzebiącym przy głośniku Christopherze. Jej spojrzenie bynajmniej było pytające, raczej pełne gniewu i pewnego rodzaju grozy. Przeszyła Melanie dziwnym nieprzyjemnym spojrzeniem, jednak w ostatniej chwili uśmiechnęła się i wskoczyła niespodziewanie na scenę łapiąc za zawinięty niepostrzeżenie kabel i podłączyła wzmacniacz. Chrisopher spojrzał na nią bezwiednie swoimi jasno niebieskimi oczami i jedyne na co mógł liczyć, były to jej plecy, gdy spowrotem skierowała się po schodach na swoje dawne miejsce. Melanie uśmiechała się szeroko wciąż głaszcząc swoją gitarę. Po prowokacyjnym geście Dominiki, powietrze zdawało się znów pachnieć słodką marihuaną a zarazem niepokojem, który coraz częściej ją ogarniał od momentu przyjazdu kuzynki.
Gdy światła oświetliły scenę, podeszła do mikrofonu i łapiąc za statyw podniosła wzrok i spojrzała wprost na Harrego.
 - Witam państwa serdecznie na inaugarycjnym bankiecie najlepszego muzycznego przedsiębiorcy w tej części Londynu, brawa dla Andreasa Dockalndsa!
Po sali rozległy się odbijajace się ostrych echem po wielkiej sali brawa. Melanie przygryzła dolną wargę i uśmiechnęła się na myśl słów, które musiała teraz wypowiedzieć.
 - Zapraszamy na otwierajacy występ....mojego zespołu Husky anthem!!!!!!!! - dodała już nieco głośniejszym tonem -
Cofnęła się parę kroków w tył i zamknęła oczy. Podeszła do ciężkiego pianina i umocowała na statywnie mikrofon ustawiając go w wygodny położeniu. Do uszu dobiegł jej ostry dźwięk gitary elektrycznej, potem perkusji a na końcu delikatne palce Jamesa posuwające się wzłuż basowych strun. Zaśpiewała. W końcu zaśpiewała. Wydobyła z siebie najniższy, najbardziej ochrypły, być może odrobinę zardzewiały głos. Po paru sekundach ożywiwszy swoje ciało i struny głosowe wpadła już w trans i opuściwszy stanowisko przy pianinie, dźwignęła gitarę z podłogi i ustawiła się tuż przed publicznością. Oczy wszystkich oniemiale wlepione były w jej sylwetkę, a ciekawskie i rozmarzone spojrzenia młodych kobiet ewidentnie utkwione były w chłopakach. Byli wiecznie atrakcyjnie "zaniedbani", seksowni, niewysłowienie imponujący. Wciąż nie mogła wyrzucić z swoich myśli chęci zdarcia tej sukienki i zatopienia się w tłumie. Spojrzała odważnie na Harrego luzującego prowokacyjnie zapięcia swojej marynarki i chwyciwszy gitarę, zagrała najsekwniej, jak umiała, szarpiąc za struny, czarną, twardą kostką. Po występie, ukłoniwszy się nisko, odstawiła machinalnie gitarę opierając ją delikatnie o głośnik i podeszła do chłopaków uśmiechając się szeroko.
 - To była przyjemność - powiedział uśmiechajac się nonszalancko James  - Niesamowita przyjemność - dodał po chwili Christopher rozglądając się usilnie po sali -
 - Załatwcie jakieś swoje niedopowiedziane sprawy - rzuciła Melanie obdarzając Christophera sugerującym spojrzeniem - ja tymczasem, koniecznie musze coś załatwić. Może poszukacie Caroline, co? - dodała po chwili akcentując jej imię -
Jacob odstawił gitarę i uśmiechnął się bezwiednie.
Melanie zbiegła po schodach i zrzuciła z siebie czarną ramoneskę pozostawiając ją na podeście.
 - Sex, drugs, and rock'n'roll? - odparła Dominika akcentując drugie słowo wyjątkowo wyraźnie -
Melanie lekko zmieszana spojrzała na nią zalotnie i uśmiechnęła się szeroko.
 - Nie wydajesz się być zdziwiona ich obecnością -
 - Myślisz, że Andy nie raczyła mi powiedzieć? -
Melanie zmarszczyła brwi i westchnęła. Spojrzała na dłoń Dominiki wyciągnętą w jej stronę. Dziewczyna wyciągnęła  rekę i wzięła do ust to co podała jej kuzyna.
 - Can you be my extasy? - zaśpiewała Dominika - Spraw, żeby ten wieczór należał do niezapomnianych -
 - Tak jak każdy, w którym masz udział? - spytała nieco zgryźliwie Melanie -
 - Mniej więcej tak to działa - odpowiedziała Dominika -
Bankiet zdawał się być miejscem zbyt cichym zbyt nudnym, tymaczem wszyscy wciąż wodzili wzrokiem za Melanie Docklands. Zadawali sobie zapewne pytanie, gdzie i kto i jakim cudem ukrywa ich tak skrzętnie przed karierą którą mogliby osiagnąć. Jakim cudem ta dziewczyna, mając tak wpływowego ojca, zdaje się wciąż nie królować na listach przebojów? Jednak Melanie brnęła między ludźmi posyłając im życzliwe spojrzenia i zatrzymała się przed Harrym i Zaynem lekko wspartymi o krzesło, trzymajacymi w dłoniach dwa drinki. Z sceny dało się słyszeć delikatne i falujące w powietrzu brzmienie Eda Sheerana. Zayn miał na sobie opinający beżowy smoking, białą koszulę i czarną muszkę. Spojrzał na Melanie roześmianym wzrokiem i delikatnie pocałował ją w policzek. Uśmiechnęła w lekkiej konsternacji i złapała Harrego machinalnie za nadgarstek.
 - Ktoś tu był niesamowity - powiedział Harry zatapiając głęboko oczy w jej ustach - i chyba ktoś tu czeka na profesjonalną ocenę krytyka, może przyjżymy się temu dokłębniej? - odparł odstawiając drinka na stół -
Melanie wybuchnęła donośnym śmiechem, pozostawiając Zayna z gorzko odbijającym się w jego uszach echem jej głosu. Opróżnił szklankę do dna i ruszył zdecydowanym krokiem, przeciskając się przez tłoczących się ludzi. Dominka stała wsparta o filar uśmiechając się prowokacyjnie w kierunku Christophera, próbującego się skupić na rozmowie z Caroline.
 - Cześć Zayn - powiedziała spoglądając na niego przelotnie - ładny smoking -
 - Ładna sukienka - powiedział - wybrałaś trochę oklepany model LV, ale myślę, że ładnemu w wszystkim ładnie.
 - I to w Tobie lubię, wiesz? - powiedziała Dominika - że nie owijasz w bawełnę, jesteś taki szczery wiesz? Tylko widzisz, tak na prawdę istnieje zasadnicza różnica, między byciem wrednym i szczerym, a byciem wylewnym i szczerym. Taki z Ciebie cwaniak, a Mel nie potrafisz powiedzieć prawdy, mhm? Może się mylę? - powiedziała z przekąsem biorąc porządny łyk swojego martini -
 - A to w szczególności w Tobie lubię - odparła po chwili zwracając twarz w jego stronę - że w życiu nie miałam z nikim tak dobrego seksu -
Uśmiechnął się przeciągle. Mimo tego że znał ją bardzo krótko, mimo że jej samej wydawało się, że jest sprytną i nietuzinkową osobowością, była bardziej przewidywalna niż zapewne zdawała sobie z tego sprawę. Wiedział, że zachowając się prowokoacyjnie, skusi ją do tego, na co miał teraz niewymowną ochotę. Spojrzała na niego swoimi szklanymi niebieskimi oczami i wplatajac delikatnie dwa palce za mankiet jego rękawa pociagnęła go dyskretnie za sobą. Minęli opustaszałą z niewiadomych powodów recepcję i Dominika porwała wolną kartę magnetyczną zza oszklonego kontuaru. Wydawało się być to w gruncie rzeczy zabawne, jak w tak bogatym i "bezpiecznym" hotelu, człowiek z uwagi na charakter miejsca, zaniedbuje podstawowe zasady bezpieczeństwa w przekonaniu, że przecież nic złego stać się nie może. A jednak, coś złego stać się dopiero miało.  Gdy wsiedli do obitej bordowym suknem windy, i wybrali 21 piętro, do uszu, prócz własnych westchnień dobiegała ich cicha, tak mocno kontrastująca z ich stanem ciał muzyka, delikatna i płynna melodia. Złapał ją gwałtownie za uda i przyciskając jej plecy do ściany windy podsadził ją wysoko przygryzając delikatnie jej ucho. Wplotła swoje dłonie w jego ciemne włosy I wpiła swoje rozgrzane usta w jego szyję. Jego dłonie wędrowały po jej pośladkach, próbując przebić się przez barięrę skrzętnie upiętego pasa od pończoch. Gdy dobiegł ich wyraźny odgłos zatrzymującej się na 21 piętrze windy, on wciąż przyciskając dłonie do jej podbrzusza dźwignął ją i nie przestając subtelnie penetrować jej ciała, skierował się w stronę malejących numerów pokoi. Przeciągnął jednym melodyjnym ruchem kartę przez czytnik i i delikatnie wszedł do pokoju przymykając za sobą drzwi. Dominika posłała mu prowokujący uśmiech i pocałowała jego malinowe usta przeciągając dłonią po rozgrzanym karmelowym policzku. Dziewczyna rzuciła go na łóżku siadając na nim okrakiem. Jego przedramiona nabiegłe od ciepła żyłami, naciągnięte ścięgna i uwidocznione mięśnie uczyniły go w jej oczach niebywale atrakcyjnym. Rozpieła gwałtownie jego koszulę i zbliżyła usta do jego torsu. Przejechała powoli palcem wskazującym po jego idealnie zarysowanym podbrzuszu całując zagłębienia w okolicy miednicy. Rozpięła pasek jego spodni i podciągnęła się wyżej ocierając swoimi piersiami o jego ciało i pocałowała go w kark, przeciągając gwałtownie językiem wzdłuż naciągniętych ściegień. Obrócił ją w jednej chwili na drugą stronę, w amoku zniecierpliwienia i pożądania wodząc spoconymi dłoni po jej piersiach i idealnie zarysowanej talii, po nabiegłym gęsią skórką ciele, zdarł z niej sukienkę i podciągnął ją do siebie wpijając dłonie w jej pośladki. Wszedł w nią gwałtownie i zdecydowanie, a ona wplutłwszy dłonie w prześcieradło wydała z siebie przeciągły, wręcz brutalny krzyk. Wygięła się w tył i opadła na wilgotne prześcieradło. Cofał się i znów w nią wchodził, a ona coraz brutalniej wbijając paznokcie w jego plecy nie mogąc dać upustu swojemu porządaniu, zmuszała go do sprawiania jej coraz większej przyjemności. Złapała za jego napięte ramię i ujawszy jego dłoń, włożyła sobie jego palec wskazujący do ust przygryzając do deliaktnie i wodząc nim po swoich wargach. Oddech Zayna stawał się coraz cięższy, jego czekoladowe oczy płynęły żywym ogniem, a jego cierpienie zdawało się być coraz bardziej odległe i obce. Spogladał tylko w oniemiałe oczy Dominiki i chłonął jej dzikie krzyki i westchnienia w fali pierwszego obezwładniającego szczytowania.
W tym czasie, parę pięter niżej, w akompaniamencie nieprzyzwoitego niedosytu, Melanie Docklands oddawała się absolutnej degradacji, a Caroline Docklands, osuwając się bezwiednie po ścianie sali bankietowej Holiday Inn, tracąc zupełną świadomość wydała z siebie przeciagły krzyk, bynajmniej będący oznakiem przyjemności.  Po jej nogach ciekła ciemno czerwona gęsta krew, zalewając obficie kremowo różową wykładzinę, wzbudzając niesamowity ból w sercu stojącego nieopodal kochającego ją do nieprzytomności Louisa Tomlinsona.

4 komentarze:

  1. Przez ciebie mam orgazm O.o :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. mmmmmmm haha http://data.whicdn.com/images/24228108/421788_194790097287805_112865142146968_261448_588235838_n_large.jpg U MAD?

    OdpowiedzUsuń
  3. orgazm na miejscu! wiecej takich scen!!! pisz dalej jak najszybciej! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. WŁAŚNIE MELCIA WIĘCEJ TAKICH SCEN:**

    OdpowiedzUsuń